Kurdowie, czyli kto?

Największy na świecie nieposiadający własnego kraju naród. Rozdzielony przez europejskich decydentów pomiędzy cztery bliskowschodnie kraje, licznie zamieszkujący też zachodnie diaspory. W Syrii od lat wierny sojusznik amerykańskich wojsk, któremu świat zawdzięcza wiele sukcesów w walce z terrorystami z ISIS.

Niezwykle trudno mówić kim są Kurdowie ze względu na nieostre granice, jakie rozdzielają na Bliskim Wschodzie takie kategorie jak naród, grupa etniczna, grupa religijna czy językowa. Kurdowie to według wielu, a także samych siebie, największy nieposiadający własnego kraju naród – na całym świecie żyje ich ponad 25 mln. Pochodzenie Kurdów nie jest do końca znane, a obecna sytuacja w regionie nie ułatwia badań czy rzetelnej dyskusji na ten temat. Bez wątpienia, stanowią oni bardzo starą grupę, znaną już od czasów staroperskich i też do ludności irańskiej są zaliczani. Zamieszkują tereny przygraniczne dzisiejszej Turcji, Syrii, Iraku i Iranu – obszar ten nazywany jest Kurdystanem.

Języki i zróżnicowanie etniczno-religijne

Niejednolitość Kurdów widać już, gdy przyjrzymy się językom, których używają. Są to języki niespokrewnione z arabskim, chociaż oczywiście wiele z niego zaczerpnęły w ciągu wieków wzajemnych kontaktów. Języki kurdyjskie to języki irańskie, bliższe historycznie perskiemu. Najpowszechniej używane odmiany kurdyjskiego to kurmandżi i sorani. Język i zachowana w nim tradycja to dodatkowo niezwykle istotny nośnik kurdyjskiej tożsamości – jak dla wszystkich mniejszości na Bliskim Wschodzie.

Kurdów uznać należy za jeden z najbardziej zróżnicowanych religijnie narodów. Większość z nich to wyznawcy islamu, zarówno sunnizmu, jak i (w mniejszym stopniu) szyizmu. Poszczególne grupy Kurdów wyznają mniej znane religie bliskowschodnie: alewizm czy jarsanizm, przedislamską religię Persji – zoroastryzm, czy też niezwykle zróżnicowane w tej części świata chrześcijaństwo. Oddzielnie wspomnieć trzeba o jezydach, na których losy ostatnimi laty zwrócone były oczy całego świata. Mieszkańcy Zachodu usłyszeli o nich niedawno, gdy głośno zrobiło się o ludobójstwie, jakiego dopuszczali się bojownicy ISIS na wyznawcach tej religii. Jezydyzm to bardzo stara religia stanowiąca syntezę islamu, gnostyckiego chrześcijaństwa i starszych irańskich wierzeń. Efektownie, ale całkowicie błędnie, nazywa się Jezydów „wyznawcami Diabła”. Faktycznie wierzą oni, że anioł Melek Taus, będący odpowiednikiem judeo-chrześcijańsko-muzułmańskiego Szatana, został przez Boga strącony z Nieba za bunt przeciwko niemu. Miał jednak żałować i swoimi łzami ugasić Piekło. Otrzymał władzę nad światem i ma rządzić nim w imię Boże. Utożsamienie Melek Tausa z Szatanem stało się podstawą do uznania jezydów za niebezpiecznych satanicznych niewiernych – z pewnością nie trzeba byłoby aż tyle, by ISIS rozpoczęło eksterminację jezydów na zajmowanych przez siebie terenach. Trwające od wieków prześladowania osiągnęły apogeum latem 2014 roku, kiedy to w irackim mieście Sindżar islamiści z ISIS wymordowali ponad 10 tys. Jezydów – terroryści uprowadzili ponadto jezydzkie dzieci, by szkolić je w obozach ISIS, oraz kobiety, wykorzystywane jako niewolnice seksualne dla tzw. dżihadystów.

Kurdish-inhabited_area_by_CIA_(1992)
Tereny zamieszkiwane przez Kurdów w Iraku, Iranie, Syrii i Turcji

Bardzo ważna jest kwestia tożsamości jezydzkiej i kurdyjskiej. Etnicznie i językowo jezydzi to z pewnością Kurdowie. Ostatnimi czasy jednak ze względu na swoją odrębność religijną coraz mocniej podkreślają, że chcą być traktowani jako odrębny naród. Dlaczego? Przyczyną może być chęć podkreślenia swojej wyjątkowości w etniczno-religijnej mozaice Bliskiego Wschodu oraz prześladowania, których jezydzi doświadczali nie tylko ze strony arabskiej, ale i innych, wyznających islam Kurdów.

Walka o własne państwo

W pierwszych latach XX wieku Kurdowie zaczęli aktywnie działać na rzecz stworzenia własnego państwa – możliwość taką przewidzieli nawet światowi przywódcy po zakończeniu I wojny i pokonaniu Imperium Osmańskiego. W Traktacie z Sevres z 1920 r. znalazł się zapisek dotyczący powstania Kurdystanu, niestety, nadzieje Kurdów zostały rozwiane trzy lata później – zawarty wówczas Traktat z Lozanny, który wyznaczył granice współczesnej Turcji, nie przewidywał bowiem utworzenia państwa kurdyjskiego. W ciągu następnych 80 lat wszelkie działania Kurdów zmierzające do utworzenia niepodległego państwa były brutalnie tłumione. Szczególną niechęcią do Kurdów pała państwo tureckie, w którym stanowią oni ok. 20 proc. mieszkańców. Już w latach 20. i 30. XX wieku, w odpowiedzi na powstania narodowowyzwoleńcze, Turcy przesiedlili tysiące Kurdów, zakazali używania kurdyjskich nazwisk i noszenia strojów ludowych, ograniczyli prawo do używania języka kurdyjskiego, próbowali też negować samo istnienie kurdyjskiej tożsamości etnicznej – Kurdów nazywano wówczas „górskimi Turkami”.

W 1978 r. Abdullah Öcalan założył Partię Pracujących Kurdystanu (PPK, działająca obecnie pod nazwą KONGRA-GEL), organizację separatystyczną, wzywającą do utworzenia niepodległego państwa kurdyjskiego na terenie Turcji. Sześć lat później PKK rozpoczęła walkę zbrojną. W latach 90. PKK wycofała się z żądania niepodległości, domagając się w zamian większej autonomii kulturowej i politycznej. W 2013 r. uzgodniono zawieszenie broni, które przetrwało niespełna dwa lata – w 2015 roku, po zamachu samobójczym w zdominowanym przez Kurdów mieście Suruc, zginęło 33 młodych bojowników PKK. Winę za przeprowadzenie ataku Turcja zrzuciła na ISIS, PKK oskarżyła jednak Ankarę o współudział, a jej bojówki zaatakowały tureckich żołnierzy i policję. W odwecie władze Turcji rozpoczęły tzw. „zsynchronizowaną wojnę z terrorem” przeciwko PKK i ISIS. Abdullah Öcalan trafił do więzienia, w którym przebywa do dziś. Już za kratkami doszedł do wniosku, że należy złagodzić działalność PKK i wzywał do zatrzymania spirali przemocy.

1024px-Kurdish_Boys_Diyarbakir
Kurdyjscy chłopcy z Turcji. charlesfred [CC BY 2.0 (https://creativecommons.org/licenses/by/2.0)%5D

Recep Erdoğan, jako prezydent, złagodził ostrą politykę Turcji wobec Kurdów, nie zaniechał jednak walki z Partią Pracujących Kurdystanu, którą wzorem wielu państw europejskich i USA uważa za organizację terrorystyczną. Syryjscy Kurdowie mają, rzecz jasna, powiązania z PKK, nie są jednak jej częścią, zwłaszcza po utworzeniu przez nich Syryjskich Sił Demokratycznych (SDF). Erdogan stara się jednak przekonać świat, że SDF to tacy sami terroryści jak PKK, oraz pozbyć się Kurdów z turecko-syryjskiego pogranicza.

Kurdowie w Iranie i Iraku

Kurdowie stanowią w Iranie trzecią pod względem liczebności grupę po Persach i Azerach (ok. 10 proc. populacji Iranu). Sytuacja Kurdów w tym kraju jest względnie stabilna. Są często szyitami, tak jak zdecydowana większość populacji Iranu. Przez dziesięciolecia nie walczyli o autonomię. Separatyzm kurdyjski w zachodniej części Iranu zaczął rozwijać się od lat 90. i obecnie dochodzi do starć między irańską armią a różnymi kurdyjskimi organizacjami o charakterze zbrojnym.

Najnowsze dzieje Kurdów w Iraku splatają się z tymi w Syrii. Jednak jeszcze w latach 80. setki tysięcy Kurdów zginęło z rąk wojska, a tysiące wiosek zniknęło z powierzchni ziemi. Sytuacja zaczęła zmieniać się po Wojnie w Zatoce, a po wojnie z 2003 roku i nastaniu nowej władzy w Iraku, podpisano porozumienia z władzami kurdyjskimi. Konstytucja z 2005 roku usankcjonowała istnienie Kurdyjskiego Rządu Regionalnego ze znaczną autonomią. Region Kurdystanu, w przeciwieństwie do reszty Iraku, był względnie bezpiecznym i stabilnym gospodarczo regionem. Armia kurdyjska skutecznie oparła się atakom ISIS i sprawowała kontrolę nad północną częścią Iraku. Nieformalne referendum z 2017 roku, w którym Kurdowie zagłosowali za niepodległością, stało się przyczyną interwencji armii irackiej i przejęciem władzy w regionie. Obecnie władze autonomicznego Kurdystanu zaangażowane są w negocjacje z władzą centralną w Bagdadzie.

Kurdowie w Syrii

Wyniszczające Syrię działania wojenne stały się kontekstem powstania i aktywności innych grup kurdyjskich. Ich celem jest ustanowienie autonomii na zdominowanych przed wojną przez Kurdów terenach północnej Syrii – obszar ten nazywany jest Autonomiczną Administracją Północnej i Wschodniej Syrii, albo z kurdyjska Rożawą. Ten projekt polityczny został oficjalnie utworzony w styczniu 2014 roku – partie kurdyjskie, z Partią Unii Demokratycznej (PYD) na czele, ogłosiły wówczas powstanie autonomicznej administracji na terenie kantonów Afrin, Kobane i Dżazira. Syryjskie władze, podobnie jak Ankara rzecz jasna, nie uznawały i nie uznają autonomii tego regionu.

Kurdish_YPG_Fighters_(15318975992)
Kurdyjscy bojownicy z Syrii Kurdishstruggle [CC BY 2.0 (https://creativecommons.org/licenses/by/2.0)%5D

Rożawa funkcjonuje na zasadach demokratycznego konfederalizmu – koncepcji stworzonej przez Abdullaha Öcalana, a zakładającej istnienie państwa nie uciskającego, hołdującego zasadom demokracji uczestniczącej, równości płci i poszanowania mniejszości. Twórcy Rożawy znieśli wielożeństwo, wprowadzili kary za przemoc domową i tzw. zabójstwa honorowe, ustanowili też parytet płci w urzędach oraz zasadę dwuprzywództwa. W efekcie, w każdej mieszanej płciowo instytucji reprezentacja kobiet nie może wynosić mniej niż 40 proc., a każde przywództwo powierzane jest dwóm osobom: mężczyźnie i kobiecie.

Oficjalnie Rożawa nie dąży do niepodległości, a w syryjskiej wojnie domowej aktywnie wspiera działania koalicji antyterrorystycznej. Oddziały kurdyjskich Powszechnych Jednostek Ochrony (YPG) brały aktywny udział m.in. w oblężeniu Kobane, akcji ratowniczej w irackim Sindżarze, oraz odbiciu Raqqi, istotnie przyczyniając się do sukcesów koalicji antyterrorystycznej. Walczyli ramię w ramię z oddziałami amerykańskimi, tracąc w sumie 11 tys. bojowników. Teraz zostali zdradzeni przez dawnego sojusznika i pozostawieni sami sobie.

Turecka inwazja

Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o…uchodźców. Syryjscy imigranci stanowią problem nie tylko dla polskiego, ale i tureckiego społeczeństwa – w Turcji przebywa ich obecnie ok. 3 mln, a pomoc im udzielona kosztowała budżet państwa już 40 mln USD. Recep Erdoğan chce przesiedlić uchodźców na tereny północnej Syrii tworząc ponad trzydziesto-kilometrową strefę bezpieczeństwa, w tym celu musi jednak wejść w głąb państwa syryjskiego. To jawna agresja, na którą zamieszkujący te tereny Kurdowie odpowiedzieli zbrojnie. Problem w tym, że na obszarze tym, w różnego rodzaju obozach przetrzymywani są terroryści ISIS – mówi się o minimum 90 tys. ludzi, w tym kobiet i dzieci należących do rodzin tzw. dżihadystów. Zajęci walką z Turcją Kurdowie będą zmuszeni opuścić te ośrodki, co może prowadzić do odrodzenia się ISIS na terenie Rożawy – CNN już podało informację o zamachach samobójczych dokonanych najprawdopodobniej przez islamskich terrorystów w mieście Raqqa (które niegdyś uważane było za nieformalną stolicę ISIS).

Blanka Katarzyna Dżugaj

Krzysztof Gutowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s