Ósme przykazanie:„Kłamstewko” Lulu Wang

Film Lulu Wang w dowcipny i nienachalny sposób przypomina o tym, co w życiu powinno być najważniejsze. To sprawnie zrealizowana słodko-gorzka opowieść o więzach międzyludzkich, tożsamości emigranta i poszukiwaniu własnej drogi życiowej.

Świat Billi (Awkwafina), młodej Amerykanki chińskiego pochodzenia, wali się w gruzy wraz z informacją o poważnej chorobie ukochanej babci (Shuzhen Zhou). O nieuchronnej śmierci Nai Nai wiedzą wszyscy członkowie rodziny z wyjątkiem samej chorej, bliscy i lekarze starannie to bowiem przed nią ukrywają. Aby nie zdradzić sekretu a jednocześnie pożegnać się z nestorką rodu, rozproszona po świecie rodzina wymyśla pretekst do wizyty w Chinach: ślub jedynego wnuka Nai Nai (Han Chen). To że chłopak jest zbyt młody, a ze swoją japońską dziewczyną Aiko (Aoi Mizuhara) spotyka się zaledwie od trzech miesięcy, nie ma dla rodziny najmniejszego znaczenia.

7908042.3

Są filmy lekkie, łatwe i przyjemne, które zapewniają rozrywkę przez półtorej godziny do dwóch, po czym relatywnie szybko ulatują z pamięci. Są też filmy lekkie, łatwe i przyjemne, które długo nie pozwalają o sobie zapomnieć, szarpią emocje i skłaniają do przemyśleń, a może nawet i działania. Kłamstewko należy do tego drugiego rodzaju filmów, a Henryk Sienkiewicz, bez wątpienia, zaliczyłby je do dzieł stworzonych ku pokrzepieniu serc, pozostawiają bowiem widza w stanie otulenia ciepłymi, maksymalnie pozytywnymi emocjami. Punktem wyjścia dla opowieści zawartej w drugim filmie fabularnym Lulu Wang jest pytanie o naturę i granice kłamstwa, poruszające jednocześnie kwestie relatywizmu kulturowego. Reżyserka pyta, czy istnieje kłamstwo w dobrej wierze, pokazując jednocześnie, że na pytanie to nie ma dobrej, właściwej moralnie i etycznie odpowiedzi – każda kultura wypracowała sobie własną, wynikającą z dominującego w niej światopoglądu. Kolektywnie nastawieni Chińczycy będą przekonani, że kłamstwo może być zbawienne, a ich postawę wspiera nawet opieka zdrowotna, Amerykanie postawią raczej na wolność jednostki i jej prawo do decydowania o sobie. Rodzice Billi większą część życia spędzili w Chinach, oczywistym jest więc dla nich fakt, że Nai Nai należy okłamać pozwalając jej prawie do końca cieszyć się życiem. Sama dziewczyna, wychowana już w kulturze amerykańskiej, buntuje się przeciwko swego rodzaju ubezwłasnowolnieniu ukochanej babci – argumenty każdej ze stron są przy tym tak przekonujące i logiczne, że i widzowi udzielają się rozterki Billi. Kłamstewko nie jest jednak filmem o zderzeniu kultur – wszelkie różnice są w nim pokazane dość powierzchownie, stanowiąc jedynie pretekst do opowiedzenia zupełnie innej historii.

Film Lulu Wang dowcipnie, lecz nie nachalnie przypomina o tym, co w życiu powinno być najważniejsze, a co gubimy w codziennym pędzie i nadmiernym przywiązaniu do mediów społecznościowych. O co chodzi? O bliskość i rodzinne więzy, które zaczynają pękać nawet w kolektywnie nastawionych kulturach Dalekiego Wschodu. Nai Nai wychowała dwóch synów i doczekała się wnuków, na starość została jednak praktycznie sama, za jedyne towarzystwo mając obcego w gruncie rzeczy faceta, którego ledwie toleruje: jeden z synów osiedlił się w Japonii, drugi w Stanach Zjednoczonych Ameryki. Dawno owdowiała Nai Nai pochodzi z pokolenia i kultury kobiet, dla których lepszy mężczyzna byle jaki niż żaden – w efekcie przyjmuje więc pod swój dach kogoś, kogo znosi wyłącznie dzięki wrodzonemu optymizmowi. Mimo oddalenia pozostaje jednak centrum miniaturowego wszechświata dla reszty rodziny – to ona podejmuje ostateczne decyzje, to do niej synowie i wnuki zwracają się w momentach kryzysów, to jej dedykują wszelkie życiowe sukcesy. Dla Billi babcia stanowi ponadto linę łączącą ją ze szczęśliwą przeszłością, punkt odniesienia w życiu i pomoc w zachowaniu tożsamości. Lulu Wang podejmuje w tym wątku istotną, choć rzadko poruszaną kwestię wpływu emigracji na najmłodszych, zaznaczając, że rodzice decydując się na przeprowadzkę za granicę często zapominają o potrzebach emocjonalnych swoich dzieci – wyrywając je z korzeniami z rodzinnej gleby kastrują je emocjonalnie, naznaczając na całe życie. Kłamstewko jest więc także filmem o tożsamości emigranta, który ani w starej, ani w nowej ojczyźnie najczęściej nie czuje się całkowicie „u siebie”.

Lulu Wang stawia pytania, czasem nakierowuje na odpowiedź, w żadnej sekundzie filmu nie moralizuje jednak i nie poucza widza. Wykazuje się ogromną, zarówno artystyczną, jak i czysto ludzką dojrzałością, a zarazem wyrozumiałością dla błędów i niedoskonałości swoich bohaterów – tak zwyczajnych, że może się z nimi utożsamić każdy odbiorca filmu, niezależnie od koloru skóry. Kłamstewko to bardzo udane połączenie komedii i dramatu, z doskonałym balansem między inteligentnym, ciętym humorem a patosem. Owszem, fabuła jest raczej prosta i przewidywalna, opowiedziana została jednak z wyjątkowym wdziękiem, lekkością i bezpretensjonalnością, których często brakuje w amerykańskich komediodramatach. Lulu Wang, odpowiedzialna również za scenariusz filmu, oparła tę opowieść na doświadczeniach własnej rodziny – trudno powiedzieć, w jakim stopniu bohaterowie stanowią alter ego bliskich krewnych reżyserki, na pewno jednak każdy z nich został wykreowany z ogromną pieczołowitością, nawet jeśli na ekranie pojawia się na kilka minut. Awkwafina była ponoć zaskoczona, gdy za rolę Billi została nagrodzona Złotym Globem – przyznam, że ja również, bo choć jest to kreacja bardzo poprawna, to jednak nie wybija się ponad dokonania jej tegorocznych konkurentek. Niemniej, filmowi Lulu Wang nie można nic zarzucić pod względem aktorskim.

Kłamstewko miało być czarnym koniem tegorocznych Oscarów, już na etapie nominacji przepadło jednak z kretesem – w dodatku całkiem słusznie, nie umywa się bowiem do filmów, które w lutym powalczą o Nagrody Amerykańskiej Akademii Filmowej. Do kina warto się jednak wybrać, zwłaszcza, że w czarnej porze roku, zimnej i ponurej, przyda się wszystko, co choć na chwilę ogrzeje i poprawi nastrój.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s