O naturze miłości: „Taj Mahal 1989” Netflixa

Nostalgiczna i poetycka analiza natury miłości. Nie pozbawiona wad, ale należąca do grona najlepszych indyjskich produkcji Netflixa.

Tadź Mahal – chyba najbardziej skomercjalizowany zabytek architektoniczny Indii. Wybudowany w XVII wieku przez sułtana Śahdźahana jako grobowiec i pomnik ku czci ukochanej żony, Mumtaz Mahal, zmarłej przy porodzie czternastego potomka. Mauzoleum, które stało się symbolem miłości silniejszej niż śmierć, tak ponadczasowym i przełamującym granice kulturowe jak sama miłość – uczucie będące głównym tematem nowego indyjskiego serialu Netflixa.

Taj Mahal 1989 to opowieść o czterech parach w różnym wieku i z różnym stażem związku, osadzona w tytułowym roku 1989. Profesor filozofii Akhtar (Neeraj Kabi) i wykładowczyni fizyki Sarita (Geetanjali Kulkarni) są małżeństwem od piętnastu lat, ich związek przeżywa jednak poważny kryzys, którego główną przyczyną jest niezgodność charakterów – on kocha poezję, ona nienawidzi „pustych słów”, on uwielbia spędzać wieczory na spotkaniach poetyckich, ona woli iść do kina na kolejny bollywoodzki blockbuster, on jest spokojny i opanowany, ona z byle powodu wybucha gniewem. Dawny przyjaciel Akhtara, Sudhakar (Danish Husain), który niegdyś zdobył złoty medal z filozofii, a dziś pracuje jako krawiec, odnalazł szczęście u boku byłej prostytutki Mumtaz (Sheeba Chadha), oboje muszą się jednak mierzyć z niechęcią rodzin i niektórych sąsiadów. Studentka Rashmi (Anshul Chauhan) zaczyna dostrzegać rysy na idealnym do niedawna wizerunku jej chłopaka, Dharama (Paras Priyadarshan), zwleka jednak z zerwaniem, bo nie potrafi być sama – według niej mało jest w życiu rzeczy równie nudnych jak bycie singlem. Przeciwnego zdania jest Angad (Anud Singh Dhaka), zwolennik wolnej miłości i seksu bez zobowiązań – do czasu jednak, gdy spotyka uroczą młodą aktywistkę Mamtę (Shirin Sewani).

serial_3268

Tylko pozornie Tadź Mahal zawsze wygląda tak samo. Owszem, jego kopuły i minarety zachowują niezmienne formy, w zależności od pory dnia i kąta padania światła mauzoleum mieni się jednak odcieniami różu, bieli albo złota. Podobnie jest z miłością – niby zawsze jest taka sama, a jednak przybiera różne kolory i kształty, w zależności od stażu związku, wieku i życiowych doświadczeń partnerów, czy nawet czasów, w jakich przychodzi żyć kochankom. Nowy indyjski serial Netflixa pokazuje kilka takich odcieni, w ciepły sposób przypominając widzom, że do zbudowania tak solidnego gmachu jak Tadź Mahal potrzebne są mocne fundamenty, a nie tylko piękne marmury na fasadę. Fakt, że akcja serialu osadzona została w ostatnich latach XX wieku ma dla fabuły niewielkie znaczenie, ot, na tyle, że bohaterowie nie mogą korzystać z Tindera, a selfie spod Tadź Mahal nie można natychmiast wrzucić na Instagrama. Taj Mahal 1989 to także udany portret Indii końca XX wieku, niestety, niewiele różniący się od współczesnego: przemoc wobec kobiet, uzależnienie polityki od lokalnych watażków, rozwarstwienie społeczne, wszechwładza policji połączona z niechęcią do działania – to wszystko problemy, z którymi kraj boryka się i dzisiaj. Tłem dla tych opowieści jest Lucknow – niegdysiejsza kulturalna stolica imperium mogolskiego, miasto, w którym kwitła sztuka, poezja, taniec, i filozofia. Dziś potwornie zaniedbane, wciąż pamiętające jednak o dawnej świetności dostrzegalnej zarówno w przepięknej, choć pokrytej brudem architekturze, jak i zamieszkujących go ludziach. Duch wyrafinowanej kultury dworskiej przetrwał w takich osobach jak Akhtar, Sudhakar i Mumtaz – rozmiłowanych w poezji, wieczory spędzający na muśejrach – spotkaniach poetyckich przypominających te organizowane na dworze cesarza Śahdźahana, wielbiący piękno języka urdu. Miłość do Lucknow widać w każdym ujęciu – czy to bogato zdobionych meczetów, czy też wąskich uliczek w dzielnicach zamieszkiwanych przez biedotę.

Indyjskie produkcje Netflixa, zarówno serialowe, jak i filmowe, mają dość nierówny poziom, Taj Mahal 1989 należy jednak do tych udanych. Co nie oznacza, że idealnych. Opowiadane przez Pushpendrę Nath Misrę historie nie należą wprawdzie do przesadnie oryginalnych, nie można odmówić im jednak wdzięku i wiarygodności. Szkoda jedynie, że scenariusz wyraźnie faworyzuje starsze pary, prześlizgując się jedynie po miłosnych perypetiach studentów – szczególnie niedopracowany wydaje się zwłaszcza wątek Angada i Mamty, mimo tkwiącego w nim sporego potencjału. Kilka rozwiązań fabularnych, choćby detektywistyczne przygody Akhtara i Sarity, można by spokojnie poświęcić na rzecz rozwinięcia historii młodszych bohaterów. Sposób prowadzenia narracji momentami niebezpiecznie ociera się o nadmierny sentymentalizm i bollywoodzką cukierkowość, na ogół trzyma jednak poziom indyjskiego kina artystycznego. Pełniący funkcję reżysera i scenarzysty zarazem Pushpendra Nath Misra doskonale poradził sobie z zarysowaniem postaci – widać, że każdej poświęcił odpowiednio dużo uwagi i emocji i to chyba, obok strony wizualnej, jest najmocniejszą stroną serialu. Bodaj największe niebezpieczeństwo wiązało się z postacią Akhtara – człowieka niemal całkowicie odklejonego od rzeczywistości, żyjącego w wyrafinowanym świecie poezji i umiarkowanie zainteresowanego przyziemną codziennością. Neeraj Kabi udźwignął jednak ciężar zadania, tworząc bohatera wiarygodnego, w którego widz wierzy bez zastrzeżeń. Fabuła Taj Mahal 1989 skupia się raczej na starszych bohaterach, formuła serialu przypomina jednak produkcje w typie Little Things, kierowane do młodszych pokoleń odbiorców. Reżyser skutecznie przebija czwartą ścianę każąc swoim bohaterom zwracać się wprost do widza, stawia na dynamiczne zdjęcia i żywy montaż. Jeśli czegoś serialowi brakuje to kilku odcinków więcej, pozwalających na rozwinięcie wszystkich opowiadanych historii, oraz większej kontroli nad scenariuszem, do którego momentami wkrada się niepotrzebny chaos.

Taj Mahal 1989 to druga z trzech produkcji wytwórni Tipping Point, jakie Netflix ma w planach na ten rok. Druga udana – drobne wpadki scenariuszowe i niewielka domieszka bollywoodzkiego lukru nie jest bowiem w stanie odebrać serialowi uroku.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s