Wyspa zbrodni: „Doggerland. Podstęp” Marii Adolfsson (PRZEDPREMIEROWO)

Marii Adolfsson nie brakuje ani wyobraźni, ani pomysłowości, ani talentu – ma więc wszystko, by w krótkim czasie stać się jedną z ciekawszych autorek literatury kryminalnej. Jej debiutancka powieść to bardzo klasyczny kryminał w najlepszym tego słowa znaczeniu.

Wyspy Doggerlandzkie. Komisarz policji Karen Eiken Hornby budzi się u boku ostatniego mężczyzny na całym archipelagu, z którym chciałaby spędzić noc: swojego szefa. Kilka godzin później otrzymuje szansę, na którą długo czekała w swoim zawodowym życiu: ma pokierować śledztwem w sprawie morderstwa. Sęk w tym, że ofiarą okazuje się była żona szefa wydziału w którym pracuje Karen, on sam natomiast znajduje się na szczycie listy podejrzanych.

Jak powinien wyglądać porządny kryminał? Dokładnie tak, jak debiutancka powieść Marii Adolfsson Doggerland. Podstęp. Szwedzka pisarka już na tym etapie kariery mogłaby prowadzić kursy pisania literatury kryminalnej, gdyby takowe istniały rzecz jasna – choć w sumie niekoniecznie, z nieistniejącymi rzeczami Adolfsson radzi sobie bowiem naprawdę dobrze. O tym jednak za chwilę – najpierw rzut oka na istotę powieści, czyli intrygę kryminalną. Doggerland. Podstęp to bardzo klasyczny kryminał w najlepszym tego słowa znaczeniu. Tym, co w powieści liczy się najbardziej jest zagadka i odpowiedź na pytanie: kto zabił i dlaczego?, a nie hektolitry krwi, eskalacja przemocy i akcja tak mocno pędząca na łeb na szyję, że momentami wypadająca z torów. U Marii Adolfsson śledztwo toczy się dość wolno, a praca policjantów pokazana została nie jako wariackie pościgi za bandytami, lecz mrówcze i czasochłonne składanie mocno rozsypanych puzzli. Wolno nie oznacza jednak nudno – powieści nie brakuje napięcia niezbędnego w literaturze kryminalnej, a fabuła naprawdę wciąga. Całość została doskonale przemyślana, narracja bardzo sprawnie poprowadzona od intrygującego początku do zaskakującego zakończenia. Szwedzka pisarka opowiada historię dwutorowo, wątki współczesne przeplatając retrospekcjami z lat 70. XX wieku, co dodatkowo dynamizuje fabułę i nadaje jej ciekawy rytm. A przy okazji stanowi pretekst do poznania kulis życia dawnych hippisowskich komun i niemożliwych do realizacji (jak się okazuje) ideałów wolnej miłości i funkcjonowania na własnych, niezależnych od reszty społeczeństwa zasadach.

Processed with VSCO with hb1 preset

Debiutancka powieść Marii Adolfsson to także bardzo skandynawski kryminał, odznaczający się mocno i sprawnie zarysowanym tłem społeczno-obyczajowym. Wyspy Doggerlandzkie, na których pisarka umieściła fabułę Podstępu to wytwór jej wyobraźni – niewykluczone, że tworząc ten mikro świat wzorowała się na Wyspach Owczych, na to pytanie jednak nie jestem w stanie odpowiedzieć, w tamte rejony świata jak dotąd bowiem nie dotarłam (i pewnie już nie dotrę). Niemniej, rzeczywistość wykreowana przez autorkę jest szalenie wiarygodna, a drobiazgowość pisarki budzi zachwyt wymieszany z podziwem. Maria Adolfsson niezwykle plastycznie przedstawiła codzienne życie zamkniętej wyspiarskiej społeczności, wprawdzie nie całkowicie oderwanej od cywilizacji, z pewnością jednak funkcjonującej na jej obrzeżach. A przez to rządzącej się własnymi prawami, często trudno pojmowalnymi dla tzw. osób z zewnątrz. Największe brawa należą się jednak autorce za uczynienie główną bohaterką kobiety zbliżającej się do 50. urodzin. W literaturze kryminalnej to wciąż rzadkość – owszem, zdarzają się komisarze płci męskiej w podobnym wieku, w przypadku kobiet przekroczenie czterdziestki wydaje się jednak niemal afrontem wobec czytelnika. Karen Eiken Hornby to, zresztą, bardzo ciekawa postać – nieoczywista i wcale nie łatwa do polubienia przez odbiorcę powieści. Podobnie rzecz ma się z pozostałymi bohaterami, wykreowanymi z dużą uwagą i precyzją – nie brak im psychologicznej wiarygodności, autentyczności i wielowymiarowości, przy czym mam wrażenie, że autorka nie zdradziła nam jeszcze wszystkich związanych z nimi szczegółów. To jeden z powodów, dla których tuż po skończeniu lektury Podstępu chce się jak najszybciej sięgnąć po kolei tom tej serii. Drugim jest fantastyczna, niemal klaustrofobiczna atmosfera otaczająca opowieść o śledztwie prowadzonym przez Karen, przypominająca mgłę unoszącą się nad Archipelagiem Doggerlandzkim: duszącą, trudną do przeniknięcia, otaczająca ze wszystkich stron.

Czy Doggerland. Podstęp to dobra powieść? Jak najbardziej. Czy trafi do każdego czytelnika? Niekoniecznie – to książka raczej dla miłośników klasycznych kryminałów, w których proces dochodzenia do prawdy liczy się bardziej niż stylistyczne i fabularne fajerwerki. Ale też dla zmęczonych literaturą nastawioną na szokowanie brutalnością i przemocą. Ci czytelnicy powinni być więcej niż usatysfakcjonowani, Maria Adolfsson spełnia bowiem ich oczekiwania w stu procentach. Szwedzkiej debiutantce nie brakuje ani wyobraźni, ani pomysłowości, ani talentu – ma więc wszystko, by w krótkim czasie stać się jedną z ciekawszych autorek literatury kryminalnej. Nie tylko skandynawskiej.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu W.A.B.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s