Kronika miasta: „Tokio. Biografia” Stephena Mansfielda

Średnio udana biografia jednej z najsłynniejszych metropolii świata. Sprawdzi się jako zwięzłe i zdecydowanie powierzchowne źródło informacji dla przypadkowych turystów, którzy rozważają odwiedzenie stolicy Kraju Kwitnącej Wiśni. Miłośnicy japońskiej kultury nie dowiedzą się z niej niczego nowego.

Każde duże, mogące poszczycić się kilkusetletnią historią, miasto powinno mieć swoją biografię. Tokio bez wątpienia do tego rodzaju miast należy, do tej pory jednak na polskim rynku wydawniczym nie ukazała się publikacja mogąca aspirować do miana jego biografii. Wydana przez Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego książka Stephena Mansfielda miała, zapewne, wypełnić tę lukę, zamierzenie to udało się jednak tylko połowicznie.

Processed with VSCO with g7 preset

Książka podzielona jest na osiem rozdziałów odpowiadających poszczególnym etapom rozwoju japońskiej stolicy: od wybranej przez bogów rybackiej osady, przez wojenne zgliszcza, do jednej z największych metropolii świata. Autor w ciekawy sposób prowadzi czytelnika przez kluczowe dla historii Tokio momenty, m.in. czasy rozkwitu kultury mieszczańskiej, okres restauracji Meiji, wielkie trzęsienie ziemi z 1923 roku, amerykańskie naloty podczas II wojny światowej, wreszcie odbudowę pod aliancką okupacją i boom gospodarczy. Momenty wzlotów przeplatają się na kartach Tokio. Biografia z chwilami upadków, których w dziejach japońskiej stolicy było aż nadto. Ze względu na położenie geograficzne miasto od najwcześniejszych początków narażone było na katastrofy naturalne: czy to trzęsienia ziemi, czy też tajfuny i pożary. Wielokrotnie, zarówno jako Edo, jak i pod późniejszą nazwą Tokio, miasto waliło się w gruzy, po czym, niczym feniks z popiołów, ponownie się odradzało. Przetrwanie i osiągnięcie obecnej pozycji jednego z najbogatszych miast świata było możliwe dzięki niezwykłej energii jego mieszkańców, którzy zgodnie z typowo japońską filozofią shikata ga nai (nic się nie da zrobić) raz po raz podejmowali trud zaczynania wszystkiego od nowa. Uchwycenie owej zaskakującej siły ducha i żywotności to bodajże największa zaleta książki Stephena Mansfielda. Tokio na jej kartach jawi się jako żywy organizm, zdolny do stałego wzrostu i regeneracji, wciąż na nowo odradzający się i doskonalący. Autor poświęca uwagę wszystkim aspektom rozwoju Tokio, zarówno tym tworzonym przez stale bogacących się kupców, jak i miejscowe prostytutki. Mansfield barwnie opowiada o powstawaniu pierwszych teatrów, kształtowaniu się charakterystycznej dla tej części kraju tradycji literackiej, rozwoju prasy, mody i infrastruktury.

Wydawać by się mogło, że amerykański dziennikarz przedstawił wyczerpujący obraz jednej z największych metropolii współczesnego świata. Czy możliwe jest jednak przekazanie pełni wiedzy o liczącej blisko dziewięćset lat historii miasta na nieco ponad dwustu stronach książki? Rzecz w tym, że nie – nie jest to możliwe. Stephen Mansfield potraktował dzieje Tokio mocno skrótowo, wybierając jedynie najbardziej znaczące momenty – owszem, w dużym stopniu tłumaczące wyjątkowość miasta, nie wyczerpujące jednak tematu. Niektóre z dzielnic, ważnych tak dla dawnego, jak i dzisiejszego Tokio zostały zaledwie wspomniane, inne całkowicie pominięte, przez co książka przypomina puzzle, z których usunięto jeden kawałek. Stephen Mansfield pisze ze swadą, choć dość chaotycznie – zdarza mu się rozpoczynać wątek i niespodziewanie go urywać, co niekiedy daje dość komiczny efekt – wystarczy wspomnieć akapit, w którym Mansfield informuje o zmianie, jaka po II wojnie światowej zaszła w sytuacji najmłodszych mieszkańców miasta, po czym pisze wyłącznie o podarowanym tokijskim dzieciom słoniu z Indii. Sporo jest stylistycznych niezręczności, takich jak płynne przejścia od opisu świeżego powietrza w mieście do smrodu sarinu po zamachu terrorystycznym. Rażą też zbyt częste odniesienia do kultury zachodniej, zwłaszcza anglosaskiej – jeśli czegoś należy unikać przy opisywaniu kultur azjatyckich, to właśnie tego rodzaju nadmiernego europocentryzmu.

Nie skreślam książki Stephena Mansfielda całkowicie, choć żałuję, że Tokio nie doczekało się tak dobrych, przełożonych na język polski monografii jak Delhi czy Kair. Tokio. Biografia sprawdzi się jako zwięzłe i zdecydowanie powierzchowne źródło informacji dla przypadkowych turystów, którzy rozważają odwiedzenie stolicy Kraju Kwitnącej Wiśni. Miłośnicy japońskiej kultury nie dowiedzą się z niej niczego nowego.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi Duże Ka i Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

3 komentarze Dodaj własny

  1. Mam na liście do przeczytania… Chociaż teraz wiem, że muszę podejść do niej z rezerwą 😉

    1. Przeczytać warto, zwłaszcza że to jedyna tego typu książka na rynku 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s