TOP 5 zaskakujących kryminałów

Kryminał jaki jest to każdy widzi – jest trup, jest odpowiedzialny za to zbrodniarz, jest i tropiący bandytę gliniarz, najczęściej nie stroniący od alkoholu i, obowiązkowo, ze spapranym życiem osobistym. W schemacie tym nie ma nic zdrożnego, zdolny pisarz nawet ze sztampy zrobi bowiem intrygującą i wciągającą czytelnika opowieść. Poniżej pięć przykładów na to, że nawet trzymając się ram gatunku można napisać kryminał z efektem „wow”.

Jego krwawe zamiary Graeme’a Macrae’a Burneta – Szkocja, 1869 rok. W zapomnianej przez Boga i ludzi wiosce Culdie dochodzi do makabrycznego zabójstwa – ofiarami padają miejscowy konstabl, Lachlan Beczka, i dwoje jego dzieci. Zbrodnia elektryzuje mieszkańców, nie tylko ze względu na jej brutalność, ale i sprawcę – spokojnego i wycofanego nastolatka, Rodericka Macrae’a. Chłopak sam przyznaje się do winy, a motywację do popełnienia przestępstwa wyczerpująco opisuje w spisanym w więziennych murach pamiętniku. Jego krwawe zamiary to kolejna w tym zestawieniu powieść, której nie da się łatwo wrzucić do szufladki z napisem „kryminał”. Graeme Macrae Burnet żongluje w niej zarówno gatunkami, jak i stylistyką, łącząc elementy klasycznego kryminału, powieści grozy, thrillera psychologicznego, dramatu sądowego, a nawet dokumentu. Treść składa się więc z fragmentów pamiętnika, wyrywków prasowych, raportów policyjnych i medycznych, relacji sądowych oraz klasycznej narracji powieściowej, co dynamizuje opowieść i nie pozwala czytelnikowi na nudę. Jego krwawe zamiary to jednocześnie wnikliwy obraz XIX-wiecznej szkockiej społeczności rolniczej, fascynujący portret raczkującej współczesnej kryminalistyki i psychiatrii, wreszcie intrygująca podróż w głąb ludzkiej psychiki i seksualności. Napięcie zwiększa się w miarę rozwoju fabuły, w czym nie przeszkadza fakt, że zbrodniarz znany jest dosłownie od pierwszych stron książki – w powieści tej istotna jest bowiem odpowiedź nie na pytanie: kto zabił?, lecz: dlaczego? Autor wykreował ponadto fantastycznie duszną, wręcz klaustrofobiczną atmosferę, przesyconą grozą, poczuciem nieustannego zagrożenia i emocjonalnego dyskomfortu, która błyskawicznie udziela się czytelnikowi. Graeme Macrae Burnet, podobnie jak Stuart Turton, igra z odbiorcą swojej powieści, miesza mu w głowie, nieustannie zmusza go do rewizji jego spojrzenia na opisywany proces, dzięki czemu Jego krwawe zamiary stanowią lekturę fascynującą, choć niełatwą.

Processed with VSCO with hb1 preset

Seria z Kornelem Strasburgerem Grzegorza Kalinowskiego – Warszawa, lata 30. XX wieku. Kornel Strasburger to młody policjant, równie inteligentny, co nie przesadzający z nadmiarem pracy, rozmiłowany w kabarecie i zimnej wódce. Wraz z przyjacielem i kolegą po fachu, Zygą Stolarczykiem, rozwiązuje najtrudniejsze śledztwa, jakie światek przestępczy stawia przed stołeczną policją, niejednokrotnie narażając się swoim przełożonym. Na koncie ma śledztwo w sprawie zabójstwa luksusowej prostytutki, siatki szpiegowskiej odpowiedzialnej za zamachy na wybitnych polskich konstruktorów samolotów, oraz mordercy zamieszczającego ogłoszenia w lokalnej prasie. Jeszcze do niedawna niekwestionowanym królem polskiego kryminału retro był Marek Krajewski, w ostatnich latach jego opowieściom o Breslau wyrosła jednak konkurencja. Cykl z Kornelem Strasburgerem to wciągające kryminały z dobrze pomyślaną i poprowadzoną intrygą, obfitującą w fajne zwroty akcji i finały trudne do przewidzenia. Tym, co szczególnie zwraca jednak uwagę to szalenie realistyczne opisy dawnej Warszawy, tak plastyczne, że czytelnik ma wrażenie jakby oglądał film, a nie czytał książkę. Grzegorz Kalinowski zabiera nas do modnych klubów, restauracji i kabaretów, na stadion, gdzie akurat odbywają się derby piłkarskie, posterunek policji a także zapomniane przez Boga i stróżów prawa zaułki opanowane przez mniej szacownych mieszkańców miasta – poszczególne tomy serii sprawiają wrażenie literackich przewodników po Warszawie lat 30. Prozę Kalinowskiego wyróżnia też niezwykła swada, z jaką autor posługuje się polszczyzną, zwłaszcza tą naśladującą międzywojenną. Nie wiem, czy jeden do jednego odtwarza ówczesny język, wiem natomiast, że efekt jest absolutnie doskonały. Jeśli dodać do tego ciekawych, całkowicie nie szablonowych bohaterów i świetny styl prowadzenia narracji, to mamy gotowy przepis na zarwaną nad książką noc.

Siedem śmierci Evelyn Hardcastle Stuarta Turtona – dwadzieścia lat temu w Blackheath House doszło do niewyjaśnionej do dziś tragedii. Teraz, w rocznicę tego wydarzenia, właściciele urządzają wielki bal maskowy, podczas którego ogłoszą wyjątkową nowinę. Ściągający do posiadłości goście nie wiedzą, że Blackheath House ponownie nawiedzi śmierć – dokładnie o jedenastej wieczorem zamordowana zostanie dziedziczka roku, Evelyn Hardcastle. Co więcej, dziewczyna będzie ginąć każdego wieczora, aż do momentu, gdy detektyw Aiden Bishop schwyta jej zabójcę. Debiutancka powieść Stuarta Turtona ma chyba tyle samo zwolenników, co przeciwników, i nic dziwnego – to tak zaskakująca wariacja na temat kryminału retro, że nawet ja miewałam podczas lektury chwile zwątpienia. Brytyjski dziennikarz stworzył powieść wymykającą się wszelkim kwalifikacjom gatunkowym, choć za podstawę przyjął znaną i lubianą stylistykę locked-room, klimatem nawiązującą do utworów mistrzyni gatunku, Agathy Christie. W Siedmiu śmierciach Evelyn Hardcastle mamy więc ponurą, chylącą się ku upadkowi posiadłość, grupkę ludzi zamkniętych na małej przestrzeni, mordercę czającego się wśród gości (z których każdy ma coś do ukrycia) i zbrodnię teoretycznie niemożliwą do popełnienia. Schemat ten Stuart Turton uzupełnił elementami fantastyki, powieści grozy i sensacji, tworząc iście wybuchową mieszankę gatunkową, z niesamowitą wręcz aurą tajemnicy i mroku. Skomplikowana fabuła i spora liczba bohaterów może powodować zawrót głowy, Siedem śmierci Evelyn Hardcastle należy więc czytać w spokoju i skupieniu – to nie jest lektura do tramwaju albo na gorszy dzień. Autor szalenie inteligentnie bawi się z czytelnikiem w kotka i myszkę, a jego powieść wciąga, fascynuje i wkurza jednocześnie.

Gąsienica Ranpo Edogawy – zbiór opowiadań japońskiego pisarza to pozycja obowiązkowa dla każdego prawdziwego fana kryminałów. Urodzony w 1894 roku Ranpo Edogawa twórczo rozwinął popularną w czasach jego młodości tantei shōsetsu, czyli literaturę detektywistyczną, włączając do niej elementy fantastyki, grozy i erotyki. W jego powieściach i opowiadaniach klasyczne motywy kryminalne mieszały się z horrorem, groteską i stylistyką hentai, dzięki czemu proza ta wykracza poza ramy gatunkowe literatury kryminalnej. Punktem wyjścia, zwłaszcza w pierwszych latach pracy artystycznej Japończyka, był motyw zbrodni i mechanizmów jej rozwiązania – zafascynowany literackimi dokonaniami Arthura Conana Doyle’a i Edgara Allana Poe, koncentrował się zwłaszcza na logicznym wnioskowaniu i dedukcji, tworząc postać genialnego detektywa Kogorō Akechiego. Swoistą idée fixe pisarza była wówczas zbrodnia doskonała – w opowiadaniach z tego okresu zadawał pytanie o możliwości popełnienia morderstwa niemożliwego do wykrycia, przerażając niekiedy czytelnika wytworami swej wyobraźni. Japończyk fascynował się ponadto mechanizmami działania ludzkiej psychiki, zwłaszcza zaburzeń seksualnych i obsesji, nie bojąc się zapuścić w najgłębsze rejony jaźni i dotknąć mniej lub bardziej skrywanych perwersji. Opowiadania zawarte w zbiorze Gąsienica pochodzą z kilku okresów życia autora, pokazując jego literacką ewolucję – różnią się od siebie pod względem tematycznym i stylistycznym, pokazują jednak mistrzostwo w kreowaniu dusznej, klaustrofobicznej, przesyconej grozą atmosfery. Ranpo Edogawę interesowała przede wszystkim motywacja zbrodniarza i meandry jego umysłu, imię przestępcy czytelnik poznaje więc najczęściej już w pierwszych akapitach kolejnych opowiadań – w najmniejszym nawet stopniu nie przeszkadza to jednak w czerpaniu przyjemności z lektury. Nawet jeśli przyjemność ta bywa momentami podszyta obrzydzeniem, jak w przypadku tytułowego opowiadania ze zbioru Gąsienica.

Processed with VSCO with hb1 preset
Processed with VSCO with hb1 preset

Cykl z Cormoranem Strikiem Roberta Galbraighta (alias J.K. Rowling) – Cormoran Strike to weteran wojenny, który nie mogąc znaleźć sobie miejsca poza armią, otwiera prywatną agencję detektywistyczną. Jako asystentkę zatrudnia młodziutką Robin, niedoszłą psycholożkę marzącą o karierze prawdziwej śledczej. Dzięki głośnej medialnie sprawie zamordowanej modelki para zyskuje status detektywów-celebrytów – oprócz śledzenia zdradzających się małżonków z wyższych sfer, prowadzą jednak również sprawy kryminalne, niejednokrotnie wchodząc w paradę londyńskiej policji. Myśleliście, że szczytowym osiągnięciem J.K. Rowling jest seria powieści o młodocianym czarodzieju Harrym Potterze? W takim razie mocno się myliliście, brytyjska pisarka równie dobrze co w literaturze młodzieżowej czuje się bowiem w prozie obyczajowej i kryminalnej. Cykl z Cormoranem Strikiem to cztery (jak na razie!) bardzo dobrze skonstruowane kryminały utrzymane w cudownie brytyjskim klimacie – czytelnicy lubiący dobrze zarysowany tzw. koloryt lokalny powinni być tymi powieściami zachwyceni, autorka dosłownie zanurza nas bowiem w atmosferze Londynu, a od czasu do czasu także angielskiej prowincji. Akcja nie pędzi wprawdzie na łeb na szyję – autorka nawiązuje raczej do klasycznych powieści detektywistycznych niż szybkich kryminałów w stylu Remigiusza Mroza. Istotę fabuły stanowi więc proces dociekania prawdy, łączenia wątków, eliminowania ślepych zaułków – dla czytelników nie przyzwyczajonych do takiego powolnego stylu prowadzenia narracji może to być trudne do strawienia, kryminalnym smakoszom powinno to jednak przypaść do gustu. Największym atutem cyklu jest jednak, rzecz jasna, para jego głównych bohaterów – skonstruowanych z ogromną precyzją i psychologiczną wiarygodnością z jednej strony, oraz fantazją z drugiej. Jest w tych powieściach odpowiednia dawka mroku i ciężkiej, momentami wręcz przygnębiającej atmosfery, ale też sporo humoru, przejawiającego się głównie w opisach relacji Robin i Cormorana.

Tekst ukazał się pierwotnie na portalu Duże Ka.

4 komentarze Dodaj własny

  1. tanayah pisze:

    Uwielbiam cykl o Cormoranie Strike’u ❤

    1. Ja też! I bardzo czekam na kolejny tom 😀

      1. tanayah pisze:

        Ja tak samo, już się nie mogę doczekać 😀

        1. Zresztą, to już chyba czas najwyższy, bo ostatni tom wyszedł półtora roku temu. 😊

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s