Świat się rozpada: „Ostatnie lato rozumu” Tahara Djaouta

Nie, to nie jest nowa historia – literatura opowiadała ją już na dziesiątki sposobów. Stare historie warto jednak opowiadać na nowo, głównie jako wciąż aktualną przestrogę, ludzkość ma bowiem tendencję do ignorowania nauki płynącej z błędów i szybkiego jej zapominania.

Algieria, lata 90. XX wieku. Boualem Yekker prowadzi niewielką księgarnię, narażając się na represje ze strony władz i niechęć sąsiadów. W kraju panuje dyktatura religijna, zgodnie z którą książki, jako dzieło człowieka, a nie Boga, są towarem zakazanym. Yekker nie poddaje się terrorowi, przez co traci żonę i dzieci zarażone wirusem fundamentalizmu i oportunizmu. Przed coraz bardzie przerażającą rzeczywistości ucieka w świat literatury i wspomnień dawnego życia.

Processed with VSCO with hb1 preset

Powieść Ostatnie lato rozumu miała się ukazać w grudniu ubiegłego roku, premiera odwlekła się jednak aż do końca marca. Los wiedział jednak chyba co robi, właśnie teraz bowiem, w czasie pandemii koronawirusa, dzieło Tahara Djaouta nabiera wyjątkowej aktualności. Książki ratują życie – mówi Boualem Yekker, a my możemy się z nim tylko zgodzić. Bo czyż zamknięci w czterech ścianach domu nie w książkach poszukujemy jeśli nie dosłownie rozumianego ratunku, to przynajmniej chwilowej ucieczki przed przygnębiającą i nie do końca zrozumiałą rzeczywistością? W trudnych czasach literatura dostarcza rozrywki i poczucia oderwania od bolesnej codzienności, ale też porad, ukojenia emocji, odbicia rzeczywistych ludzkich doświadczeń, czasem gotowych rozwiązań i narzędzi do zrozumienia niezrozumiałego. Tahar Djaout sugestywnie przypomina, że książki dają wiedzę, co czyni je w równym stopniu pożądanymi, co niebezpiecznymi – to oręż do walki z ciemnotą, kłamstwem, nienawiścią i tyranią. Boualem Yekker chroni więc literaturę z tą samą zaciętością, z jaką rządzący krajem fundamentaliści ją zwalczają – dla tych ostatnich liczy się tylko jedna Księga, interpretowana w dodatku na ich własny sposób. A chronić ją trzeba, książki stanowią bowiem spadek po minionych pokoleniach, cenniejszy niż jakiekolwiek bogactwa materialne, dające bowiem wolność i niezależność. Algierski księgarz zostaje zniewolony przez opresyjne normy prawne i moralne, w głębi ducha zachowuje jednak niezależność, jaką daje mu erudycja – to najbardziej oczywisty, choć niejedyny i nie najważniejszy przekaz powieści.

Ostatnie lato rozumu to powieść-ostrzeżenie, w dodatku ostrzeżenie wykraczające daleko poza granice państwowe i kulturowe. Przerażające w swej prawdziwości i niemal proroczym charakterze, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że było to ostatnie dzieło zmarłego w wieku niespełna czterdziestu lat Djaouta. Algierski dziennikarz i pisarz pochodzenia kabylskiego, sprzeciwiający się narastającemu fanatyzmowi religijnemu w swojej ojczyźnie, był jedną z ofiar wojny domowej – został zamordowany w 1993 roku przez fundamentalistów z Islamskiego Frontu Ocalenia, prowadzącego czystki w środowisku intelektualistów. W swojej ostatniej powieści kreśli wizję Algierii, w której całkowita władza zostaje przejęta przez religijnych radykałów, wprowadzających terror i daleko idącą indoktrynację obywateli. Jedyne prawo to prawo religijne, jedyna moralność to ta płynąca ze Świętej Księgi napisanej ponad półtora tysiąca lat wcześniej – dawna Algieria, otwarta, kolorowa, tętniąca muzyką i radością życia odchodzi w niebyt na oczach coraz bardziej niszczonego Yekkera. Nowa rzeczywistość rozbija rodziny, bliskich sobie ludzi czyni wrogami, pozbawia prawa do samodzielnego myślenia, przejmuje całkowitą kontrolę nad sumieniami i myślami Algierczyków, narzędziem egzekwowania posłuszeństwa czyni zaś przemoc. Boualem Yekker nie jest jednak kolejnym przykładem jednostki stłamszonej przez system – skromny księgarz stawia bowiem skuteczny, choć cichy opór nienawiści i fundamentalizmowi, płacąc za to niezwykle wysoką cenę. Ostatnie lato rozumu jest więc powieścią o człowieczeństwie i niezłomnej moralności nie poddającej się przemocy i szantażowi. Boualem Yekker jest w tej postawie głęboko ludzki – to postać romantyczna i tragiczna zarazem, skazana na porażkę i mająca tego świadomość, siły i poczucia bezpieczeństwa szukająca w literaturze i wspomnieniach dawnego szczęścia.

W swej ostatniej powieści Tahar Djaout opowiada o Algierii, wymowa jego dzieła ma jednak uniwersalny, ponadnarodowy i ponadczasowy charakter. Nienawiść, uprzedzenia rasowe i religijne, oraz terror nie mają bowiem granic państwowych, a ostatnie lata pokazują, że równie dobrze czują się w ponoć oświeconej Europie, jak i na Bliskim Wschodzie. Fundamentalizm i dyktatura nie rodzą się z pustki, a do wzrostu potrzebują pożywki, otrzymywanej najczęściej od podatnych na manipulację ludzi. Kluczem jest tu słowo „zgoda”, której zazwyczaj udziela zastraszona skorumpowana lub obojętna mniejszość, krok po kroku oddająca władzy kolejne przywileje i swobody obywatelskie. Brzmi znajomo? Brzmi, a przynajmniej powinno, bo napaści na imigrantów wojennych, określanie intelektualistów mianem gorszego sortu, pozbawianie sądów należnej im niezawisłości, antagonizowanie społeczeństwa to właśnie ta pożywka, na której rośnie dyktatura.

Nie, to nie jest nowa historia – literatura opowiadała ją już na dziesiątki sposobów. Tahar Djaout nawet nie próbował zresztą udawać, że ma do zaproponowania czytelnikowi coś skrajnie nowatorskiego, czego wcześniej nie doświadczył, i co zmieni jego postrzeganie świata i ludzi. Stare historie warto jednak opowiadać na nowo, głównie jako wciąż aktualną przestrogę, ludzkość ma bowiem tendencję do ignorowania nauki płynącej z błędów i szybkiego jej zapominania. Ostatnie lato rozumu to powieść gorzka, ale nie przytłaczająca, autor umiejętnie miesza bowiem plany czasowe, narastającą grozę współczesności raz po raz przerywając migawkami ze szczęśliwej, pełnej słońca i uśmiechu przeszłości bohatera. Jest to też historia przepięknie opowiedziana – Tahar Djaout posługiwał się językiem, w którym poetycka wykwintność miesza się z chirurgiczną wręcz precyzją, dramat zestawiony jest z sielanką, a lęk przed przyszłością idzie w parze z nostalgiczną przeszłością. Oby powieść Tahara Djaouta nie przeszła w Polsce nie zauważona, mimo niewielkiej objętości jest to bowiem proza ważna i potrzebna.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s