Demony przeszłości: „Zasłona dymna” Jørna Liera Horsta i Thomasa Engera

Jørn Lier Horst był świetny solo, w duecie jeszcze jednak zyskał. Powieścią Zasłona dymna ponownie udowodnił, że praca zespołowa to zdecydowanie jego mocna strona.

Oslo, noc sylwestrowa 2018 roku. Alexander Blix jest w trakcie patrolu, gdy na Rådhuskaia wybucha bomba. Z basenu portowego policjant ratuje ciężko ranną kobietę, a gdy kilka godzin później poznaje jej tożsamość wraca myślami do sprawy porwania sprzed dziesięciu lat. Uprowadzona została wówczas roczna Patricia, której do dzisiaj nie odnaleziono. Tymczasem ojciec dziewczynki, odsiadujący karę za morderstwo, otrzymuje zdjęcie nastolatki, w której rozpoznaje utraconą przed laty córkę. Na skutek skomplikowanego śledztwa ponownie krzyżują się drogi Blixa i młodej dziennikarki, Emmy Ramm, która pracą próbuje przykryć żałobę po śmierci bliskiej jej osoby.

Przez sześć lat, czyli od momentu wydania pierwszej książki Jørna Liera Horsta w języku polskim, byłam przekonana, że w prozie Norwega niczego mi nie brakuje. Potem jednak przyszedł Thomas Enger i pokazał mi, że nawet rzecz bardzo dobra może stać się jeszcze lepsza – napisana wspólnie z Horstem powieść Punkt zero miała w sobie wszystko co najlepsze w twórczości obu pisarzy: perfekcyjnie oddane realia pracy policji charakterystyczne dla Horsta oraz wielowymiarowych, intrygujących bohaterów połączonych wciągającymi relacjami emocjonalnymi cechujących powieści Engera. W Zasłonie dymnej mniej jest wprawdzie psychologii, a więcej akcji, wciąż jest to jednak kwintesencja stylów jej autorów, która powinna przypaść do gustu miłośnikom dobrego, klasycznego kryminału.

Dlaczego klasycznego? Ponieważ Jørn Lier Horst i Thomas Enger nie podążają za modą na brutalność – w ich powieści nie ma hektolitrów krwi i makabrycznych opisów, w których lubuje się znaczna część współczesnych autorów kryminałów. Jest za to precyzyjnie skrojona intryga i wprawdzie powoli, ale interesująco rozwijająca się akcja, największą zaletą fabuły jest natomiast jej absolutna nieprzewidywalność – Horst i Enger kluczą, krzyżują wątki i mylą tropy, skutecznie wyprowadzając czytelnika w pole. Bardzo dobrze zagrało też połączenie bieżącego dochodzenia z tzw. zimną sprawą – co ciekawe, podobny motyw Jørn Lier Horst wykorzystał w kilku ostatnich powieściach z serii z Williamem Wistingiem. Wszystko to, jak przystało na skandynawski kryminał, odmalowane zostało na dającym do myślenia tle społeczno-obyczajowym – tym razem Horst i Enger poruszają temat rodzicielstwa, dysfunkcyjnych relacji rodzinnych i odpowiedzialności za brzemienne w skutki życiowe wybory. To, czego w Zasłonie dymnej mi zabrakło to pogłębienie wątku relacji Blixa i Emmy, tak świetnie zarysowanego w pierwszym tomie serii. Liczę na pociągnięcie go w kolejnej książce, szkoda byłoby bowiem ciekawego, niecodziennego pomysłu.

Nie, Zasłona dymna nie budzi aż takiej ekscytacji jak jej poprzedniczka z cyklu z Ramm i Blixem. Mniej w niej elementu zaskoczenia, zagadka jest bardziej oczywista, choć wcale nie łatwiejsza do rozwiązania, brakuje pogłębionej psychologii postaci, jaką autorzy zaprezentowali w Punkcie zero. Wciąż jest to jednak wciągający kryminał, który lepiej czytać, gdy dysponuje się większą ilością czasu – momentami trudno go bowiem odłożyć.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Smak Słowa.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s