Ring! Książka vs. Film: „Od nowa” Jean Hanff Korelitz i HBO

Nawet połowicznie udana powieść może stać się kanwą dobrego serialu. Z książką Od nowa tak się jednak nie stało.

Grace Sachs jest wziętą nowojorską psychoterapeutką, specjalizującą się w terapii par. Prowadzi prywatną praktykę, zarabia dobrze i choć daleko jej do finansowej elity Wielkiego Jabłka stać ją na posłanie dziecka do elitarnej prywatnej szkoły. Zaczyna też być o niej głośno w mediach, a to za sprawą zbliżającej się premiery kontrowersyjnej książki, w której Grace przekonuje, że pierwsze wrażenie w połączeniu z intuicją jest kluczowe w doborze partnera – wrażenie, które kobiety często świadomie lekceważą skazując się na nieudany związek. Sama Grace nie potrzebuje pomocy specjalisty – dokonała doskonałego wyboru, jej małżeństwo z utalentowanym onkologiem dziecięcym, Jonathanem Sachsem, od początku układa się znakomicie, a jego owocem jest dziesięcioletni syn Henry. Nadchodzi jednak dzień, w którym cały ten poukładany, niemal idylliczny świat wali się w gruzy – nowa znajoma, Malaga Alves, zostaje zamordowana, Jonathan znika bez śladu, a dotychczasowe życie Grace okazuje się jednym wielkim kłamstwem.

Prawda jest taka, że gdyby nie serial raczej bym po powieść Jean Hanff Korelitz nie sięgnęła – nawet gdybym wiedziała o jej istnieniu, odstraszyłaby mnie okładka pierwszego wydania, sugerująca literaturę zdecydowanie niskich lotów. Nic z tych rzeczy jednak – Od nowa to wprawdzie niewątpliwie proza w wersji pop, przeznaczona jednak dla czytelnika szukającego rozrywki inteligentnej i dającej do myślenia. Amerykańska pisarka stworzyła w niej portret kobiety żyjącej w czymś w rodzaju bańki wykreowanej po części z uprzywilejowanej pozycji społecznej, po części zaś z własnych złudzeń. Zgodnie z tytułem napisanej przez nią książki Powinnaś była wiedzieć, Grace przekonuje, że większość kobiet sama ponosi winę za nieudany związek – wiedziały, że ich narzeczony woli mężczyzn, lubi je upokarzać, jest patologicznym kłamcą etc., a mimo wszystko przymykały na tę wiedzę oczy i brnęły w relację z góry skazaną jeśli nie na porażkę, to z pewnością na wieloletnią i kosztowną psychoterapię. Grace otacza się aurą profesjonalizmu i zawodowych kompetencji – jest wiarygodna, trudno nie uwierzyć, że to, co mówi i pisze jest wprawdzie przykre, ale prawdziwe. Strona po stronie Jean Hanff Korelitz dokonuje jednak demontażu obrazu, który sama namalowała: wraz z rozwojem sytuacji jej bohaterka coraz bardziej przypomina swoje pacjentki – kobiety żyjące w samodzielnie stworzonej iluzji. Możliwości są dwie: albo Grace stosuje ten sam mechanizm wyparcia, co miliony kobiet na całym świecie, albo jest naiwniaczką, nie będącą w stanie zdiagnozować człowieka, który od kilkunastu lat żyje u jej boku – na pytanie, która z nich dotyczy Grace czytelnik musi odpowiedzieć sobie sam, autorka nie daje mu bowiem żadnych konkretnych wskazówek ani sugestii. Jedno jest pewne: jakiejkolwiek odpowiedzi udzielimy, nie będzie ona dobrze świadczyć o Grace jako psycholożce. Być może jednak jest zupełnie inaczej? Być może psychopata jest w stanie przybrać kamuflaż tak doskonały, że jego choroby nie rozpozna nawet profesjonalista? Na to pytanie również musimy odpowiedzieć sobie sami, Jean Hanff Korelitz wątek Jonathana ucina bowiem mniej więcej w połowie książki, pozostałą jej część poświęcając na opowieść o próbie odbudowania życia przez Grace i jej syna. I to, niestety, nie wychodzi powieści na dobre.

Dlaczego? Cóż, znajdą się zapewne czytelnicy, których nużyć będą liczne opisy czy to codzienności nowojorczyków, czy też historii rodziny Grace bądź nawet jej wewnętrznych rozterek, dygresje te nie wpływają jednak na tempo akcji. Jean Hanff Korelitz bardzo dobrze prowadzi narrację i umiejętnie buduje napięcie, sama zagadka związana z małżeństwem Grace budzi zaś ciekawość. Do czasu jednak. Mniej więcej w połowie powieści autorka wyprawia swoją bohaterkę na prowincję i każe jej od nowa budować swoje życie: Grace naprawia więc relacje z dawno niewidzianą przyjaciółką oraz macochą, odnajduje się na nowo w zawodzie psychoterapeutki, poznaje wreszcie rodzinę Jonathana, od której ten skutecznie ją izolował, a nawet odkrywa szansę na nową, lepszą miłość. Wszystko to mogłoby być interesujące, wiele napisano bowiem o samej zdradzie, znacznie mniej natomiast o procesie podnoszenia się po takim ciosie. Coś jednak poszło nie tak i historia Grace z każdą kolejną stroną osuwa się w coraz większy banał i cukierkowy melodramat. Czy mimo wszystko warto przeczytać? Tak, pierwsza połowa to kawał porządnego thrillera, drugą zaś od absolutnej porażki ratuje świetne pióro Jean Hanff Korelitz i jej niekwestionowana umiejętność obserwacji społecznej.

Jak z takim w połowie tylko udanym materiałem literackim poradziło sobie HBO? Niestety, nie najlepiej. Trzy z sześciu odcinków jakoś trzymają się powieści, w połowie produkcji scenarzyści najwyraźniej uznali jednak, że wolą zrobić dramat sądowy niż serial obyczajowy z mocnym wątkiem romansowym. Biorąc pod uwagę jak bardzo z drugą częścią opowieści o Grace Sachs nie poradziła sobie autorka literackiego pierwowzoru to dobre rozwiązanie – niestety, zbliżające serial do setek innych tego typu produkcji telewizyjnych. HBO postawiło na motywy tyleż sprawdzone, co ograne, przez co Od nowa ogląda się z malejącym zainteresowaniem, zmierzającym ku rozczarowaniu przy wyjątkowo miałkim odcinku finałowym. Jedynym plusem jest dość ciekawie poprowadzona postać Jonathana, którego producenci HBO, w przeciwieństwie do Jean Hanff Korelitz, postanowili pozostawić w życiu Grace do końca – jest to całkiem zrozumiałe, jeśli już angażuje się bowiem Hugh Granta, to nie po to, by zrezygnować z jego roli po trzecim odcinku. Tym bardziej, że aktor dobrze sobie z nią poradził, po raz kolejny pokazując, że jako dojrzały artysta ma kinu i telewizji sporo do zaoferowania. Rozbudowaną rolę otrzymał też Donald Sutherland, co skrzętnie wykorzystał tworząc postać znacznie bardziej skomplikowaną niż jej literacki pierwowzór – zbudowaną ze sprzeczności, nieco tajemniczą, w niezwykły sposób łączącą despotyzm i władczość z czułością i wrażliwością.

Wracając natomiast do „jakoś się trzyma powieści” – literacka wersja Od nowa to coś więcej niż portret psychologiczny zdradzonej kobiety. To wnikliwy i intrygujący obraz nowojorskiego społeczeństwa, zwłaszcza klasy średniej i finansowej elity oraz relacji między nimi. Grace i Jonathan są zamożni, stać ich na posłanie syna do ekskluzywnej szkoły, nie mogą jednak konkurować z prawnikami i właścicielami międzynarodowych przedsiębiorstw. Są akceptowani, żyją jednak poza orbitą pań, które mają w szafie torebki Birkin w kilku kolorach, a na ścianach apartamentu horrendalnie drogie obrazy i płacą tysiąc dolarów za szklankę wody. Scenarzyści serialu wrzucili małżeństwo Sachsów do jednego worka z nowojorskimi elitami, wątek latynoskiego pochodzenia i statusu finansowego zamordowanej Malagi (która w serialu staje się Eleną), determinujących jej pozycję społeczną, zmienili natomiast w słabo zrozumiałą erotyczną fascynację. Nie ma też w serialu słowa o fatalnej książce Grace, jej dylematach jako psycholożki i obawach o utratę reputacji i pacjentów, a szkoda, elementy te dobrze budowały bowiem postać i czyniły ją bardziej ludzką i wiarygodną. Serialowa Grace jest tak nijaka i drętwa jak mimika Nicole Kidman – nie da się jej polubić, ani jej kibicować, choć przy lekturze powieści uczucia te przychodziły mi dość naturalnie. Wyszła więc HBO kolejna, mocno sztampowa opowieść o bogatych nowojorczykach bez choćby próby powiedzenia czegoś interesującego na temat ich uprzywilejowanej pozycji społecznej.

Od nowa HBO ogląda się całkiem nieźle, bo to serial dobrze zagrany i pięknie sfilmowany, z umiejętnie rozłożonymi przez scenarzystów zwrotami akcji. Jednocześnie jednak ma się świadomość jego wtórności i banalności – utopienia intrygującego pomysłu w morzu sztampy i oczywistości. Inna rzecz, że potencjału własnego pomysłu nie zdołała całkowicie udźwignąć nawet sama autorka literackiego pierwowzoru.

Ring! Książka vs. Film 1:1

2 komentarze Dodaj własny

  1. tanayah pisze:

    „Nawet połowicznie udana powieść może stać się kanwą dobrego serialu. Z książką Od nowa tak się jednak nie stało” – uwielbiam jak jesteś taka szczera i bezwzględna 😀

    1. Bo ja jestem złą kobietą 🙃😏

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s