Mrs. Maisel made in India: „Bhaag Beanie Bhaag” Netflixa

Średnio udana, choć dość sympatyczna wariacja na temat The Marvelous Mrs. Maisel. Rzecz raczej dla osób zainteresowanych współczesnymi Indiami i rozwojem tamtejszej sceny stand-upu niż dla kinomanów.

Bindiya Bhatnagar (Swara Bhasker) jest dobrą indyjską córką, która żyje zgodnie z oczekiwaniami rodziców, a nie własnymi marzeniami. Pracuje na etacie, choć marzy o karierze stand-uperki, i przyjmuje oświadczy swojego chłopaka Aruna (Varun Thakur), mimo że nie jest gotowa na małżeństwo, ani tym bardziej na macierzyństwo. Podczas przyjęcia zaręczynowego Beanie zdaje sobie jednak sprawę, że piękne mieszkanie podarowane jej przez Aruna to de facto luksusowe więzienie, w którym na zawsze będzie się musiała wyrzec marzeń i ambicji innych niż tytuł perfekcyjnej pani domu. Pod wpływem impulsu dziewczyna zrywa narzeczeństwo, uciekając z przyjęcia wprost na scenę klubu komediowego.

Brzmi znajomo? Jasne, że brzmi – gdyby nie indyjskie nazwiska można by pomyśleć, że napisałam streszczenie amerykańskiego serialu The Marvelous Mrs. Maisel. Nie, nie czepiam się – nie mam nic przeciwko inspiracji, przynajmniej tak długo jak faktycznie jest twórczą inspiracją, a nie tanim naśladownictwem. Scenarzyści Bhaag Beanie Bhaag (Uciekaj Beanie, uciekaj) na szczęście poszli tą pierwszą drugą i motyw opracowany przez ich amerykańskich kolegów po fachu wykorzystali do opowiedzenia własnej, odzwierciedlającej indyjskie realia kultury. Jakie to realia? Przede wszystkim praca zawodowa kobiet.

We współczesnych Indiach odsetek czynnych zawodowo kobiet wciąż pozostaje relatywnie niski, co więcej, na przestrzeni kilkunastu ostatnich lat uległ radykalnemu obniżeniu – tylko pomiędzy 2004 a 2011 rokiem liczba pracujących kobiet spadła z 35 do 25 proc. Wynika to przede wszystkim z nakazów patriarchalnej tradycji, wciąż wymagającej od zamężnych kobiet skoncentrowania się na życiu domowym i wychowywaniu dzieci. Według New York Times na terenach wiejskich męscy opiekunowie nie pozwalają swym córkom, siostrom lub żonom uczestniczyć w szkoleniach zawodowych oraz podejmować pracę zarobkową, w większych ośrodkach miejskich natomiast kobiety wciąż mają problem z dostęp do stanowisk tradycyjnie uważanych za męskie. Kobiety są również słabiej opłacane, co często przemawia za całkowitą rezygnacją z potencjalnego zatrudnienia. W efekcie, w tak nowoczesnej metropolii jak Delhi tylko 18-34 proc. kobiet kontynuuje pracę zawodową po urodzeniu dziecka. Jeszcze większym problemem jest kariera w zawodzie wybranym przez siebie – jeśli już kobieta pracuje, to podążając drogą zawodową wybraną przez rodzinę. Wymarzona branża? Oczywiście IT – przypuszczam, że na liście najbardziej pożądanych zawodów stand-up zająłby jedno z ostatnich miejsc (o ile w ogóle by się na niej znalazł). Łączy się on przecież z przekraczaniem granic, dotykaniem tematów tabu, do bólu szczerym, a czasem wręcz obrazoburczym wyśmiewaniem rzeczywistości – przy czym to, co ujdzie mężczyźnie, kobiecie nie przystoi. Choćby żarty z kobiecej seksualności, o której w Indiach wciąż mówi się ściszonym głosem, a najlepiej tylko ruchem warg, bez dźwięku – za takie występy, nawet w postępowym Mumbaju, rodzice mogą dziewczynie wystawić walizki za drzwi.

Serial Bhaag Beanie Bhaag wszystkie te kwestie podejmuje w sposób lekki (choć nie trywializujący) i nie pozbawiony wdzięku, dobrze wpisując się w kobieto centryczny nurt obecny od kilku lat w komercyjnej kinematografii indyjskiej. Niestety, nieco gorzej radzi sobie jako produkcja komediowa. Indusi nie umieją w komedie? Przykład dwóch indyjskich seriali Netflixa, których akcja dzieje się w środowisku stand-uperów, pokazuje, że coś jest na rzeczy. Owszem, sceniczne żarty Beanie są autentycznie zabawne, poza tym jednak widz nie będzie miał wielu okazji do śmiechu, co przy tego rodzaju produkcji jest dość poważną wadą. Ogromna szkoda, widać bowiem (choćby po konstrukcji postaci rodziców), że Indusi lubią i potrafią śmiać się samych z siebie, co w stand-upie jest cechą na wagę złota. W serialu Bhaag Beanie Bhaag wyśmiewają zarówno przywiązanie do tradycji, jak i stosunek lokalsów do tzw. kokosów, czyli Indoamerykanów (brązowych z zewnątrz, białych w środku) – od dawna mówię, zresztą, że druga z tych kwestii to doskonały materiał na serial komediowy.

W produkcji Netflixa rażą też zbyt sztampowo zarysowani bohaterowie – to raczej zestawy stereotypowych cech niż żywi ludzie. Beanie to romantyczna buntowniczka, jej narzeczony jest typowym sztywniakiem w garniturze, przyjaciółka Kapi (Dolly Singh) natomiast pustą, nastawioną wyłącznie na zabawę influencerką. Nieco bardziej scenarzyści przyłożyli się jedynie do postaci rodziców Beanie, nieustannie balansujących między wiernością tradycji a pragnieniem nowoczesności i miłością do jedynej córki. Na plus poczytać należy kierunek, w jakim poprowadzono relację Beanie, Aruna, oraz stand-upera Raviego – w dwóch ostatnich odcinkach nieco roztopioną w romantycznym lukrze, ale wciąż interesującą i dobrze rokującą na kolejny sezon.

To, co sprawia, że oglądanie Bhaag Beanie Bhaag dostarcza mimo wszystko przyjemności to naprawdę dobre aktorstwo, zwłaszcza w wykonaniu Mony Ambegaonkar i Girisha Kulkarniego, wcielających się w rodziców tytułowej bohaterki. Bardzo dobrze radzi sobie także Swara Bhasker w roli Beanie oraz parodiujący sam siebie Ravi Patel. Serial daje też niezły ogląd indyjskiej sceny stand-upowej, która zwłaszcza w Mumbaju rozwija się niesamowicie prężnie. Jest to więc kolejna w bazie Netflixa produkcja skierowana bardziej do osób zainteresowanych kulturą Indii niż do kinomanów szukających wysokiej jakości contentu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s