Krew na śniegu – kryminały, których akcja rozgrywa się zimą

Zima sprzyja zbrodni? Z pewnością stanowi dla niej niezwykle efektowną scenerię, co autorzy literatury z dreszczykiem skrzętnie wykorzystują. Poniżej pięć powieści kryminalnych, w których skuty lodem i spowity śniegiem krajobraz stanowi nie tylko tło akcji, ale niemal jej uczestnika.

Gdy mrok zapada Jørna Liera Horsta – prequel cyklu z Williamem Wistingiem, napisany mniej więcej w połowie serii. Autor cofa czytelnika do lat 80., gdy William Wisting był młodym krawężnikiem z wielkimi ambicjami i głową nabitą ideałami. Już w pierwszych miesiącach pracy zderza się jednak z twardą, daleką od jego marzeń rzeczywistością, na którą składają się skostniały i przestarzały system pracy, twardogłowi przełożeni, konformistycznie nastawieni współpracownicy oraz słabe zarobki. Powieść Gdy mrok zapada ma wszystko to, co charakteryzuje twórczość Jørna Liera Horsta, czyli świetnie skonstruowaną intrygę kryminalną, wiarygodne opisy codziennej pracy norweskich śledczych (poparte realnym doświadczeniem autora, niegdyś będącego szefem wydziału śledczego) oraz ciekawe sylwetki bohaterów, nie tylko pierwszoplanowych. Wielbicielom cyklu z Williamem Wistingiem pozwoli ona lepiej poznać bohatera: zrozumieć co ukształtowało go jako śledczego, zauważyć błędy, jakie popełniał na początku kariery zawodowej, a także przyjrzeć się metodom śledczym z czasów sprzed ery komputerów i internetu. Dla nowych czytelników będzie to natomiast doskonała okazja do rozpoczęcia znajomości ze śledczym z Larvik.

Bielszy odcień śmierci Bernarda Miniera – debiutancka powieść pisarza, który dziś należy do ścisłej czołówki autorów literatury kryminalnej. A jednocześnie pierwszy tom naprawdę udanego cyklu z komendantem Martinem Servazem, którego kolejny tom miał premierę przed kilkoma tygodniami. Gdy w 2008 roku pracownicy elektrowni w małej miejscowości w Pirenejach odkrywają brutalnie okaleczone zwłoki konia, nikt nie przypuszcza, że jest to początek cyklu krwawych zbrodni. Ponieważ zwierzę należało do lokalnego notabla, na miejsce zostają wezwani najlepsi śledczy, z rzeczonym Servazem na czele. Wkrótce przyjdzie im się zmierzyć z wyjątkowo okrutnym i przebiegłym przeciwnikiem, sprawnie mylącym tropy. Bielszy odcień śmierci cechuje dobrze poprowadzona intryga, jego największą siłą są jednak bohaterowie oraz miejsce akcji. Bajkowe Pireneje przybierają w powieści Miniera postać dzikiego żywiołu, przytłaczającego człowieka swoją wielkością i duszące klaustrofobiczną atmosferą, przepełnioną lękiem, chorymi wizjami i utajoną grozą. Bohaterowie powieści to skomplikowane, totalnie niejednoznaczne postaci, które z każdą kolejną minutą lektury odsłaniają swoje bardziej złożone „ja”, zaskakując i przykuwając uwagę. I to właśnie rozgrywki między bohaterami wciągają czytelnika bardziej niż samo dochodzenie prowadzone przez Servaza.

Pierwszy śnieg Jo Nesbø – siódmy tom cyklu z Harrym Hole, legendarnym policjancie z Oslo. W norweskiej stolicy właśnie spadł pierwszy w tym sezonie śnieg, Harry Hole otrzymuje anonimowy list podpisany „Bałwan”, a Birte Becket chwali syna za ulepienie pięknego bałwana w ogrodzie – sęk w tym, że śnieżny ludek nie jest dziełem żadnego z domowników. Wkrótce w mieście zaczynają znikać kobiety, a dla policjanta staje się jasne, że ściga seryjnego zabójcę. W śledztwie wspiera go Katrine Bratt, przeniesiona do stołecznej policji z rodzinnego Bergen. Z serią z Harrym Hole miewam skomplikowane relacje, Pierwszy śnieg kupuję jednak w całości i bez zastrzeżeń – to świetnie napisana powieść, której największą zaletą jest klimat wszechobecnej, ustawicznej i przenikającej do szpiku kości grozy, która udziela się zarówno prześladowanym przez mordercę kobietom, jak i ścigającemu Bałwana Harry’emu, przede wszystkim jednak czytelnikowi. Jo Nesbø ponownie zaprosił go do perwersyjnej, ale wyrafinowanej gry w kotka i myszkę, w której umiejętnie myli tropy, przeplata wątki i raz po raz wyprowadza swego odbiorcę na manowce. Jak zwykle nie powstrzymał się też od kontrowersji podejmując temat zdrady i dzieci pozamałżeńskich – robiąc to, rzecz jasna, w swoim własnym, mocno przewrotnym stylu.

Nie całkiem białe Boże Narodzenie Magdaleny Knedler – trudno przecenić wpływ, jaki wywarła na literaturę kryminalną wspomniana wyżej Agatha Christie. Do tworzonych przez nią rozwiązań fabularnych, sposobów kreowania postaci, oraz panującego w jej powieściach niepowtarzalnego klimatu sięgają kolejne pokolenia pisarzy, choć od jej debiutu minęło dokładnie sto lat. Nie całkiem białe Boże Narodzenie do twórczości królowej kryminału nawiązuje specyficzną atmosferą powstałą dzięki motywowi lock-room, jego akcja rozgrywa się bowiem w położonym na odludziu pensjonacie, gdzie kilkanaście całkowicie obcych sobie osób spędza Boże Narodzenie. Większość z nich liczy na spokojne święta, z dala od komercyjnej gorączki lub bolesnych wspomnień. Nic z tego jednak – już na początku powieści jeden z gości pensjonatu pada ofiarą morderstwa, kilka dni później natomiast w lesie znalezione zostaje ciało lokalnego kłusownika. Śledztwo prowadzi podinspektor Grzegorz Romanowski, wspierany przez dawnego kolegę z policji, a obecnie prywatnego detektywa, Wojciecha Suzina. Nie całkiem białe Boże Narodzenie to rodzaj literackiej zabawy, sprawnie przetwarzającej klasyczne motywy powieści kryminalnej – Magdalena Knedler świadomie rezygnuje z pędzącej na łeb na szyję akcji na rzecz analizy, dedukcji i relacji między poszczególnymi bohaterami, ponownie nawiązując tym samym do powieści Agathy Christie. Zagadka kryminalna została dobrze skonstruowana, zakończenie trudno przewidzieć, a postacie są wyraziste i przyciągające uwagę. Wszystko to autorka okrasiła sporą dawką poczucia humoru, nadającego powieści lekkość mimo kryminalnej tematyki. Nie całkiem białe Boże Narodzenie to powieść, którą należy czytać z przymrużeniem oka, a jednocześnie nie pozbawiona poważnej refleksji nad życiowymi błędami, rzutującymi nie tylko na losy popełniającej je osoby.

Zbrodnie zimową porą Agathy Christie – zestawienie książek kryminalnych bez niekwestionowanej mistrzyni tego gatunku? Niemożliwe, zwłaszcza, że Agatha Christie ma na koncie także dzieła w śnieżnej scenerii. Zbrodnie zimową porą to zbiór dwunastu opowiadań, dzięki którym czytelnik może ponownie spotkać się z panną Marple i genialnym detektywem Herkulesem Poirot. Mają one w sobie wszystko to, za co czytelnicy na całym świecie pokochali prozę Agathy Christie: wyjątkowy klimat, w którym angielska sielskość miesza się ze zbrodniczym mrokiem, intrygujących bohaterów, niebanalną zagadkę kryminalną oraz absolutnie niepodrabialny styl literacki. A jeśli tajemniczy goście, zatrute wigilijne dania i mocno podejrzane upominki tylko zaostrzą apetyt, można sięgnąć po powieść Morderstwo w Boże Narodzenie tejże autorki, w której Herkules Poirot wyjaśnia zagadkę tajemniczej śmierci złośliwego milionera.

Artykuł został pierwotnie opublikowany na portalu Duże Ka.

4 komentarze Dodaj własny

  1. Przypomniałaś mi, że w tym roku wypadałoby wrócić do serii Nesbø i Horsta. 🙂

    1. Ha! Też mam taki plan, zwłaszcza, że dopiero co kupiłam w promocji kilka brakujących tomów i wreszcie mam całą serię 🥰

  2. tanayah pisze:

    Z tej listy mam przeczytane 3 pierwsze tytuły (wszystkie mi się podobały), a Knedler z pewnością muszę nadrobić 😊 Muszę za to przyznać, że nie przepadam za kryminałami Christie, które zwykle wydają mi się… Po prostu nudne 🤫

    1. Ja lubię poczytać Christie od czasu do czasu, głównie ze względu na fajny klimat. Ale do zagorzałych fanek nie należę 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s