Buntuję się więc jestem: „Umrzesz mając 20 lat” Amjada Abu Alali

Poetycka opowieść o sile buntu, a jednocześnie mocna krytyka muzułmańskiego fatalizmu. Przepięknie sfilmowana i sprawnie łącząca realizm z baśniowością.

Muzamil przychodzi na świat w niewielkiej sudańskiej wiosce nad Nilem. Jego dumna matka Sakina (Islam Mubarak), zgodnie ze zwyczajem zanosi chłopca do szajcha, prosząc o błogosławieństwo. Zamiast tego otrzymuje przerażającą przepowiednię mówiącą że Muzamil umrze w wieku zaledwie 20 lat. Kobieta biernie poddaje się wyrokowi Boga i traktuje jedynego syna niczym żywego nieboszczyka – nosi żałobę, szuka miejsca na cmentarzu, odmawia chłopcu prawa do zabawy z rówieśnikami i nauki w szkole. Muzamil nie żyje, lecz egzystuje, a czas, który pozostał mu na ziemi odlicza za pomocą kresek rysowanych przez matkę na ścianie domu.

Wszyscy przychodzimy na świat z datą przydatności do użytku. O wszystkich z nas prędzej czy później upomni się śmierć, przy czym dla niektórych owo „prędzej czy później” ma dość konkretny wymiar. Nie tylko dla tych obłożonych boską klątwą jak Muzamil – także dla obarczonych śmiertelną, przewlekłą chorobą, dla których terapia jest tylko sposobem na zmniejszenie cierpienia i nieznaczne odsunięcie nieuniknionego końca w czasie. Film Amjada Abu Alali można więc odbierać jako artystyczne dywagacje nad tym, jak takie skrócone życie przeżyć, jak egzystować z wyrokiem śmierci i radzić sobie z codziennością naznaczoną przemijaniem – czy poddać się losowi i biernie czekać na koniec, czy może żyć jakby jutra miało nie być? Opinię reżysera na ten temat sugeruje zakończenie, w ostatecznym rozrachunku widz będzie musiał jednak sam odpowiedzieć sobie na to pytanie. To, zresztą, niejedyna możliwość interpretacji obrazu Amjada Abu Alali. Umrzesz mając 20 lat można bowiem odczytywać także bardziej dosłownie – jako krytykę życia pod dyktando dogmatów religijnych, hołdowania przesądom i muzułmańskiemu fatalizmowi. Sudański filmowiec mówi bez ogródek, że wiara w to, że to Bóg ma ostateczny wpływ na kształt ludzkiego życia a człowiek nie panuje nad własnymi losami to element przestarzałej tradycji, niszczącej jednostkowe egzystencje i hamujące postęp społeczny.

Umrzesz mając 20 lat to także w dużej mierze przewrotna opowieść inicjacyjna. Dlaczego przewrotna? Ponieważ w prawdziwe życie wprowadza Muzamila nie ojciec, który uciekł dowiedziawszy się o boskim wyroku, lecz powracający z wielkiego świata kosmopolita i dekadent Sulaiman (Mahomoud Elsarraj). To on pokazuje bogobojnemu, wychowanemu na naukach Koranu chłopcu inne oblicze życia: wypełnione miłością cielesną, alkoholem, podróżami, poznawaniem świata oraz popkulturą. Wzbudza tym samym w niewinnym chłopcu wątpliwość wobec tego, co uważał za jedynie słuszne, oraz sprzeciw w stosunku do postępowania matki – ograniczonej przesądami i nie wychodzącej poza własną żałobę. Muzamil porzuca swoją dotychczasową bierną postawę i z zachłannością neofity rzuca się na życie, które mu jeszcze pozostało – chce zaznać miłości kobiety, oglądać filmy, kąpać się w rzece, jednym słowem: robić wszystko to, czego do tej pory mu zabraniano. Ta przemiana bohatera pokazana została z niezwykłą subtelnością, a jednocześnie dbałością o psychologiczną wiarygodność, bez emocjonalnego szantażu w stosunku do widza. Umrzesz mając 20 lat nawołuje więc do porzucenia ślepej wiary, brania życia w swoje ręce, buntowania się przeciwko skostniałym zasadom i normom – nie tylko religijnym.

Pod względem stylistyki pełnometrażowy debiut Amjada Abu Alali balansuje pomiędzy realistycznym przedstawieniem życia na sudańskiej prowincji, nieco mistyczną przypowieścią egzystencjalną i symboliczną wizją religijnej „dyktatury”. Jego baśniowy, odrealniony momentami charakter podkreślają fantastyczne zdjęcia Sébastiena Goepferta, w niezwykły, acz wolny od taniego orientalizmu sposób pokazujące barwny świat afrykańskiej wsi. Reżyser sprawnie prowadzi narrację, mimo alegorycznego charakteru swego dzieła przemawia do widza subtelnie, nie ukrywając jednocześnie przekazu pomiędzy wierszami – symbolika jest dość stonowana i łatwa do zdekodowania, choć nie pozbawiona poetyckiego rysu. Nie ma też w filmie Umrzesz mając 20 lat kiczowatego dydaktyzmu – jego twórca krytykuje, ale nie poucza, bardziej wskazuje problemy niż narzuca swoją wizję świata.

Sudańska kinematografia długo musiała czekać na film, który z dumą będzie mogła zgłosić jako kandydata od Oscara dla międzynarodowego filmu fabularnego – dzieło Amjada Abu Alali było pierwsze. Tym bardziej warto je zobaczyć, szkoda tylko, że wyłącznie na małym ekranie – ze względu na jesienno-zimowy lockdown premiera filmu została bowiem przeniesiona na platformę HBO GO.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s