Życie jak festiwal absurdu: „Samotna kulturystka” Yukiko Motoyi

Oryginalny i intrygujący kobiecy głos w literaturze japońskiej. Przepełniona absurdem i realizmem magicznym proza dotykająca kwestii samotności, wyobcowania i sytuacji kobiet we współczesnej Japonii.

Czasem korci mnie, by zacząć recenzję w stylu odpowiedzi na lekcji rosyjskiego w liceum: Iksiński był jednym z najbardziej znanych i najwybitniejszych pisarzy swojej epoki. W przypadku takich autorów jak Yukiko Motoya nie byłoby w tym akurat dużo przesady, jest to bowiem pisarka wyjątkowa – obdarzona w równym stopniu umiejętnością obserwacji, jak i fantastycznym piórem. Nie bez przyczyny, mimo relatywnie młodego wieku, została laureatką kilku nagród literackich, z których najbardziej prestiżowa to nagroda Akutagawy z 2016 roku.

Samotna kulturystka to antologia dziesięciu opowiadań, nie powiązanych ze sobą fabularnie, a mimo to tworzących intrygującą całość jako holistyczne spojrzenie na współczesne społeczeństwo japońskie, zwłaszcza sytuację kobiet. To proza na wskroś feministyczna, której przesłanie, mimo mocnego osadzenia samych opowieści w kontekście kulturowym, trafi do kobiet na całym świecie. Pozycja społeczna kobiet japońskich różni się dość mocno od pozycji Europejek, pewne emocje są jednak zrozumiałe i łatwo internalizowane niezależnie od granic kulturowych. Jakie to emocje? Żal, poczucie krzywdy, niespełnione ambicje, niedowartościowanie, ból po zdradzie. Yukiko Motoya opisuje zwykłe życie zwyczajnych kobiet, często gospodyń domowych, dla których dom i małżeństwo stanowią cały wszechświat. Doznając krzywdy kobiety te czasem cierpią w milczeniu, częściej jednak wyzwalają się z okowów tradycji i rzucają swym partnerom wyzwanie – obserwowanie ich dojrzewania do buntu stanowi niezwykłe czytelnicze doznanie.

A mężczyźni? W prozie Yukiko Motoyi są niemal bez wyjątku bierni, zajęci sobą, leniwi, pozbawieni może nie tyle empatii, co potrzeby przyjrzenia się emocjom innych ludzi, nastawieni na życie w ramach utartych schematów, folgujący egoistycznym namiętnościom. Nie są źli w powszechnym tego słowa rozumieniu – nie stosują przemocy, nie kieruje nimi zła wola. Grzeszą zaniedbaniem, funkcjonują bowiem u boku swych żon i kochanek, a jednak trudno nie odnieść wrażenia, że oddziela ich od kobiet niewidzialna szklana szyba. Doskonale ilustruje to historia tytułowej kulturystki, której mąż nie zauważył spektakularnych zmian zachodzących w jej ciele. W jednym z opowiadań mężczyźni ponoszą za swoją bezużyteczność dotkliwą karę – jest to zresztą bodaj najciekawszy po wspomnianej Samotnej kulturystce utwór w tym zbiorze.

Sporo miejsca w swojej prozie Yukiko Motoya poświęca także kwestii osamotnienia i wyobcowania – zarówno w wymiarze wewnętrznym, jak i zewnętrznym. Japonka pisze więc o nieprzystosowaniu do społeczeństwa, głównie poprzez nie możność sprostania stawianym przez kulturę oczekiwaniom, ale też poczuciu obcości w stosunku do samego siebie. W dużej mierze problem ten ponownie dotyczy kobiet – w tym przypadku walczących o swoje prawo do samostanowienia, poczucia sprawczości i funkcjonowania jako samodzielny, niezależny od mężczyzny byt.

To, co najbardziej do prozy Motoyi przyciąga to jednak nie tematyka – zarówno relacje między kobietami a mężczyznami, jak i kwestie wyobcowania zostały już bowiem przez literaturę mocno wyeksploatowane – lecz styl, w jakim jest ona przedstawiana. Oryginalne podejście do tematu i doskonałe pióro sprawiają, że znane terytorium nagle staje się dla czytelnika nieodkrytym, a zatem fascynującym lądem. Pisarka zdaje się twardo stąpać po ziemi i poruszać się w ramach współczesnej jej japońskiej rzeczywistości, to jednak tylko połowa prawdy – twardy autentyzm Yukiko Motoya przeplata motywami rodem z realizmu magicznego, absurdu i surrealizmu. Samotna kulturystka to proza pełna gniewu i zadziorności, w której brutalność przeplata się z łagodnością, a gwałtowność i bunt przechodzi w melancholijny spokój. To także proza po japońsku minimalistyczna, w której każde zdanie skonstruowane jest z chirurgiczną precyzją i pozbawione stylistycznych fajerwerków, a mimo to nasycona emocjami. Dużo w niej kolokwializmów zbliżających narrację do zwyczajnej rozmowy, ciętego humoru oraz podanej między wierszami inteligentnej ironii.

Yukiko Motoya twierdzi, że inspirują ją sytuacje powszechnie uchodzące za dziwne i wprawiające w zakłopotanie – jej celem jest dotarcie do przyczyn takiego, a nie innego ich odbioru i literackie ich przetworzenie. Warto sprawdzić, jak ten cel osiąga, zwłaszcza że Samotna kulturystka to z bez wątpienia niezwykle intrygujący głos we współczesnej literaturze japońskiej.

Egzemplarz recenzencki otrzymałam od wydawnictwa Dialog.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s