Zemsta jest kobietą: „Kolory ognia” Pierre’a Lemaitre’a

Kolory ognia ustępują wprawdzie nieco swojej poprzedniczce, czyli powieści Do zobaczenia w zaświatach, wciąż jednak stanowią prawdziwą czytelniczą ucztę i to złożoną z kilku dań i deseru.

Francja, 1927 rok. Pogrzeb słynnego bankiera Marcela Péricourta gromadzi śmietankę towarzyską Paryża. Jedni szczerze opłakują i żegnają zmarłego, inni zastanawiają się jak jego córka, Madeleine, poradzi sobie w roli głowy finansowego imperium. Nie wszystkim jest w smak, że to właśnie kobieta, w dodatku niezbyt zainteresowana bankowością, odziedziczyła rodzinną fortunę. Szczególnie boleśnie odczuwa to brat Marcela Charles oraz najbliższy współpracownik zmarłego i niedoszły narzeczony Madeleine Gustave Joubert. Gdy siedmioletni syn dziedziczki ulega poważnemu wypadkowi nieprzychylni Madeleine ludzie zaczynają wprowadzać w życie plan mający doprowadzić ją do ruiny.

Pierre Lemaitre twierdzi, że porzucił literaturę kryminalną, by zdobyć nagrodę Goncourtów – najważniejsze literackie wyróżnienie we Francji. Nagrodę otrzymał, do pisania kryminałów jednak nie wrócił, i bardzo dobrze, tworzenie literatury obyczajowej idzie mu bowiem nawet lepiej niż kryminalnej. Kolory ognia ustępują wprawdzie nieco swojej poprzedniczce, czyli powieści Do zobaczenia w zaświatach, wciąż jednak stanowią prawdziwą czytelniczą ucztę i to złożoną z kilku dań i deseru.

Pod względem konstrukcji fabuły i sposobu prowadzenia narracji nowa powieść Pierre’a Lemaitre’a to książka bardzo klasyczna, nawiązująca do najlepszych tradycji francuskiej powieści realistycznej. Czuć w niej ducha Balzaca i Stendhala, choć Kolory ognia to, rzecz jasna, nieco inna literacka półka – w przeciwieństwie do swych wielkich poprzedników Pierre Lemaitre nie wychodzi poza rozrywkę, pokazując jednak, że literatura popularna jakością może dorównywać elitarnej i zasługiwać na miano prawdziwej sztuki.

Kolory ognia to przede wszystkim powieść o zemście, i to tej, która ponoć smakuje najlepiej, bo wymierzonej na zimno. Jest w tym wątku i świetnie przedstawiony portret psychologiczny głównej bohaterki i wartka, niemal sensacyjna akcja, nie pozwalająca czytelnikowi na łatwe oderwanie się od lektury. Pierre Lemaitre doskonale pokazał proces dojrzewania Madeleine do wzięcia odwetu na jej prześladowcach, kreśląc portret kobiety głęboko skrzywdzonej, pod wpływem tej krzywdy odnajdującej w sobie jednak nieznane wcześniej pokłady siły i determinacji. Krok po kroku, na przekór nieprzychylnemu jej męskiemu światu, podłości najbliższych jej ludzi i czającej się wokół niej zdrady, Madeleine podnosi się z kolan i na nowo buduje swoje życie. Używa do tego inteligencji zlekceważonej przez jej wuja i niedoszłego męża, oraz godności, którą ocaliła z upadku. Zemstę wywiera niejako wbrew sobie – w jej naturze nie leży bowiem bezwzględność ani szatańska niemal perfidia, którą zaczyna się posługiwać jako skrzywdzona kobieta, a przede wszystkim skrzywdzona matka. Kolory ognia są więc przewrotną i niegrzeczną, ale też intrygującą wizją emancypacji kobiet – wcale nie tak daleką od prawdy, jak mogłoby się to wydawać.

A co z samą uknutą przez Madeleine intrygą? Pierre Lemaitre świetnie ją poprowadził – widać w tym wątku doświadczenie autora na polu literatury kryminalnej. Pisarz umiejętnie odsłania przed czytelnikiem kolejne etapy zemsty Madeleine, stopniuje napięcie i igra z rosnącą ciekawością czytelnika. Motyw odwetu nie wyczerpuje jednak fabuły, w nowej powieści Pierre Lemaitre po raz kolejny zagłębia się bowiem w najmroczniejsze zakamarki ludzkiej duszy pokazując nieprzyjemną stronę natury człowieka. Rozprawia się z dewiacjami seksualnymi, żądzą władzy, pazernością finansową, mizoginią i ksenofobią, portretując ludzi zakłamanych, oddanych pieniądzowi i karierze, nie zważających na krzywdę innych, po trupach dążących do celu, dla realizacji którego gotowi są poświęcić nawet coś tak cennego dla człowieka jak godność.

Jest w historii zemsty Madeleine sporo naiwności i odrealnienia, co bez wątpienia nie wszystkim czytelnikom przypadnie do gustu – jeśli jednak już na wstępie zaakceptuje się zaproponowaną przez autora konwencję, lektura Kolorów ognia przyniesie prawdziwą czytelniczą satysfakcję. Tym bardziej, że nie fabuła jest w tej powieści najistotniejsza – to, co zachwyca przede wszystkim to galeria absolutnie wyjątkowych postaci. Od samej Madeleine, która mimo makiawelicznego planu zemsty pozostała niewinną dziewczyną, przez włoską śpiewaczkę, polską opiekunkę nie znającą ani jednego słowa po francusku, i niepełnosprawnego nastoletniego wizjonera biznesu, na przeciwnikach spadkobierczyni fortuny Marcela Péricourta kończąc – każdy bohater, nawet trzecioplanowy został precyzyjnie skonstruowany i obdarzony niebagatelną osobowością. Całość opisana została natomiast w charakterystycznym dla Lemaitre’a, przesyconym ironią i sarkazmem stylu. Jednym zdaniem: jeśli autor Kolorów ognia nadal będzie pisał takie powieści obyczajowe, nie obrażę się, jeśli nie wróci do literatury kryminalnej, mimo że był jej niekwestionowanym mistrzem.

Egzemplarz recenzencki otrzymałam od portalu Duże Ka i wydawnictwa Albatros.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s