Zbrodnia pod Tatrami: „Giełda milionerów” Mariusza Koperskiego

Bardzo dobra kontynuacja zakopiańskiej serii kryminalnej. Mariusz Koperski zdecydowanie doszusował do czołówki polskich autorów powieści kryminalnych.

Sławomir Derebas staje się persona non grata w zakopiańskiej policji. Wkrótce zostanie wysłany na przymusową emeryturę, zanim to jednak nastąpi chce doprowadzić do końca sprawę, nad którą obecnie pracuje. Chodzi o morderstwo w siedzibie fundacji prowadzonej przez parę ekscentrycznych milionerów – w budynku znalezione zostają zwłoki Jana Lewcuna, człowieka powszechnie szanowanego i zasłużonego dla rozwoju Zakopanego. Mając coraz mniejsze możliwości działania komendant Derebas prosi o pomoc nadinspektora Hermanna, również odesłanego na wcześniejszą emeryturę, oraz Tomasza Karpiela, przed którym drzwi do kariery otwierają się akurat coraz szerzej.

DSC01057

Są rzeczy na tym świecie, których mimo kilku dekad na karku, wciąż nie jestem w stanie zrozumieć. Ot, choćby fakt, że Mariusz Koperski nie jest wymieniany jako pisarz z czołówki polskich autorów powieści kryminalnych, choć pisze naprawdę dobre, wciągające książki, śmiało mogące konkurować z najlepszymi ze swego gatunku. Giełda milionerów to klasyczny kryminał, napisany zgodnie z zasadami sztuki, a jednocześnie daleki od sztampy. Jego podstawowa zaleta? Miejsce akcji. Z czasem zapewne i Zakopane spowszednieje, na razie jednak świetnie sprawdza się jako nieoczywiste miejsce zbrodni. Krupówki kojarzą się w końcu raczej z selfiakami z białym misiem niż brutalnym zabójstwem, wymuszeniami oraz krwawą zemstą. Jeśli należycie do ceprów uważających Zakopane za sielskie miasteczko ożywające wyłącznie dzięki sezonowym najazdom turystów, Giełda milionerów pokaże jak bardzo się mylicie. Tatrzańska stolica jest bowiem miastem tętniącym własnym życiem, w którym ścierają się światy rodowitych górali i przyjezdnych z różnych części Polski, co niekiedy prowadzi do konfliktów i podskórnych napięć. Mariusz Koperski urodził się wprawdzie w Piotrkowie Trybunalskim, od ponad 20 lat mieszka jednak na Podhalu, Zakopane zna więc jak własną kieszeń. I tę znajomość miasta fantastycznie widać na każdej stronie Giełdy milionerów, dzięki czemu czytelnik może zajrzeć za kulisy codziennego życia stolicy polskich gór. A ta, jak się okazuje, nie różni się tak bardzo od codzienności innych małych miejscowości – jest w niej miejsce i na sąsiedzką solidarność, i zamiatanie problemów pod dywan ze wstydu przed opinią innych. Są tu mieszkańcy bezinteresownie działający na rzecz społeczności lokalnej, jak i dorobkiewicze nie wahający się przed przerabianiem spuścizny przodków na złotówki. Przy okazji Mariusz Koperski zdradza nieco prawdy o działalności charytatywnej w wykonaniu polskich milionerów, co każe nieco inaczej spojrzeć na rzekomą filantropię bogaczy.

Fabuła Giełdy milionerów została skonstruowana tak, aby wodzić czytelnika na manowce – nic nie jest tu takie, jakim się wydaje, a czytelnik raz po raz przekonuje się, że autor właśnie ponownie zagrał mu na nosie. Podobnie jak w poprzedniej części cyklu, Mariusz Koperski postawił na intrygę nieoczywistą pod względem etycznym, poruszając takie kwestie jak odpowiedzialność moralna sprawcy zbrodni oraz prawo do zastępowania wymiaru sprawiedliwości. Nie przyjmuje jednak pozycji moralizatorskiej, dzięki czemu jego trzecia powieść wolna jest od taniej dydaktyki. Giełdę milionerów czyta się świetnie, choć nie jest to powieść z gatunku lekkich, łatwych i przyjemnych. Mariusz Koperski prowadzi narrację w sposób przypominający strumień świadomości poszczególnych bohaterów – sporo jest tu retrospekcji, pojawiających się w najmniej oczekiwanych momentach, nagłych zwrotów narracyjnych, przeskoków tematycznych. Wymaga to nieustającej uwagi ze strony czytelnika, daje jednak prawdziwą przyjemność z lektury dobrze napisanego kryminału – jak wiadomo w przypadku tego gatunku literackiego, dobry styl nie musi, niestety, iść w parze ze świetnie pomyślaną intrygą kryminalną. Mariusz Koperski należy jednak do pisarzy dbających zarówno o fabularną, jak i narracyjną stronę swoich książek, i chwała mu za to.

Ponad rok temu, recenzując Po własnych śladach, pisałam, że Mariusz Koperski ma spore szanse doszusować do czołówki polskich autorów powieści kryminalnych. Giełda milionerów pokazuje, że to już się stało, autorowi brakuje jedynie promocji, niezbędnej do przebicia się do szerokiej publiczności.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Muza.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s